Kukiełki zostały zrobione ze stali nierdzewnej i pokryte skórą z silikonu.
Film jest zadedykowany pamięci Joe Ranfta.
Tim Burton pracował w tym samym czasie nad innym filmem z udziałem Johnny'ego Deppa. Był nim "Charlie i fabryka czekolady".
Jest to kolejny, po "Miasteczku Halloween", pełnometrażowy film Tima Burtona, nakręcony techniką poklatkową.
Proces zdjęciowy do filmu trwał blisko 55 tygodni. Podczas jego trwania animatorzy stworzyli 109,000, 440 indywidualnych kompozycji kadru.
Proces tworzenia filmu w technice poklatkowej jest niesamowicie żmudnym przedsięwzięciem. Lalki poruszają się ekstremalnie wolno - czasami pół milimetra w każdym ujęciu. Każda poza filmowana jest jako odrębny kadr, następnie wkraczają animatorzy, którzy zmieniają kolejne ustawienie, i proces powtarza się. Czasami ekipa poświęca dwanaście godzin pracy aby uzyskać dziennie jedno bądź dwusekundową sekwencję filmu.
By ożywić zarówno postacie umarłych jak i żywych zatrudniono mistrzów rzemiosła lalkarskiego Mackinnon'a oraz Saunders'a. Proces ten rozpoczyna się zbudowaniem metalowego szkieletu lalki, którego zadaniem jest zapewnienie lalce stabilności i pewnej struktury. Szkielet taki pozwala jej na szereg ruchów potrzebnych do animacji.
Film dedykowany jest pamięci Joe Ranft'a, który był także producentem wykonawczym filmu.
Tim Burton przez 10 lat starał się o to, aby przenieść historię na duży ekran.
Na potrzeby filmu stworzono w sumie 82 kukiełki (kilka z nich nie zostało użytych w wyniku zmian scenariuszowych, jakich dokonano w trakcie realizacji filmu) oraz 35 miniaturowych planów zdjęciowych.
Budżet filmu: $40,000,000
Przychody z biletów w USA: $53,337,608
Przychody z biletów poza USA: $63,835,950
Przychody z biletów ogólnie: $117,173,558
Szczegółowe weekendowe dane finansowe: