O filmach, serialach i gwiazdach filmu nie zawsze poważnie.

Najlepsi filmowi i serialowi nauczyciele

17 października 2018, Karolina Antczak

Profesor Dumbledore z serii o Harrym Potterze

Praca nauczyciela obejmuje znacznie więcej, niż samo przekazywanie wiedzy - a przynajmniej powinna. To przede wszystkim kształtowanie młodych umysłów, w sposób, którego często nie są w stanie/nie potrafią/nie mają czasu zrobić rodzice. Praca z dziećmi czy młodzieżą znacząco różni się na poszczególnych etapach edukacji i na każdym z nich nauczyciele mają nieco inną rolę do odegrania. Zdarzają się tacy profesorowie, których pamięta się całe życie - a z pewnością będzie tak w przypadku fikcyjnych nauczycieli w poniższym zestawieniu.

Pan Kleks z Akademii Pana Kleksa (1983, reż. Krzysztof Gradowski)
Kto nie zna Pana Kleksa w znakomitym wydaniu Piotra Fronczewskiego? Fakt, dzisiejsze dzieci rzeczywiście mogą nie znać - ale z drugiej strony, biorąc pod uwagę dynamicznie zmieniający się świat, wiele wątków i motywów z “Akademii…” mogłaby wydać się im niezrozumiała - a współczesnym rodzicom, z perspektywy czasu, trochę niepokojąca. Czego by nie mówić, Pan Kleks pozostaje wspaniałym przykładem pedagoga, który dzieciom przekazywał wiedzę przez zabawę, zaś cała Akademia stanowiła ucieleśnienie dziecięcych marzeń, w których nauka jawiła się jako coś fascynującego i magicznego.

Will Schuester z Glee (2009)
Serial o szkolnym chórku był wprawdzie nieco kiczowatym tworem, którego koncepcja przypominała parodię szkolnych musicali, a jednak - nie dało się odmówić mu uroku i szczerości w podejmowanych, często niełatwych, tematach. Nie można też zapomnieć o niezwykle oryginalnym gronie pedagogicznym. Dużo można by mówić na przykład o ekscentrycznej wuefistce Sue, której największą przyjemność sprawiało znęcanie się nad uczniami. Skupmy się jednak lepiej na Willu Schuesterze - przykładzie pedagoga idealnego, który do zawodu podchodzi z pasją i zawsze jest gotowy pomóc swoim podopiecznym. Oprócz przekazywanej wiedzy stara się uczyć ich myślenia, wiary we własne siły i odwagi w wyrażaniu poglądów. I, co jak co, ale w kwestii wyglądu też niczego mu nie brakuje.

Mary Margaret Blanchard z Dawno, dawno temu (2011)
Pozostając przy serialach - kto nie chciałby, żeby uczyła go Królewna Śnieżka? Okazję do zrealizowania takiego marzenia mieli podopieczni Mary Margaret Blanchard, nauczycielki będącej czymś w rodzaju “współczesnego” alter ego disneyowskiej księżniczki. Mary Margaret zawsze podchodziła do uczniów z cierpliwością, okazywała im ciepło, uczyła wrażliwości, empatii i zamiłowania do baśni. Z drugiej strony, nie była to taka typowa Królewna Śnieżka, bo zawojować mieczem też potrafiła… ale to już raczej nie przy uczniach.

Eugene Simonet z Podaj dalej (Pay It Forward, 2002, reż. Mimi Leder)
Jeśli za dobrego nauczyciela uznamy takiego, który pragnie przekazać dzieciom coś więcej niż sucha wiedza, to z pewnością będzie nim Eugene Simonet z “Podaj Dalej”(w tej roli Kevin Spacey). Choć w życiu osobistym bohatera nie dzieje się najlepiej, a jego uczniowie zazwyczaj z lekceważeniem traktują jego zaangażowanie, nie przestaje on podejmować kreatywnych prób otworzenia młodych umysłów i umożliwienia im kształtowania się w najlepszym możliwym kierunku - by być dobrym człowiekiem. Wspaniały nauczyciel trafia na równie wspaniałego ucznia, który jako pierwszy pokaże mu, że jego wysiłki nie są daremne. Ciepły, poruszający, choć nie pozbawiony tragizmu obraz.

Dewey Finn ze Szkoły Rocka (The School of Rock, 2003, reż. Richard Linklater)
Dla rozluźnienia - muzyczna komedia z Jackiem Blackiem. Aktor wciela się tutaj w gitarzystę, który przez swoje liczne naleciałości zostaje wyrzucony z założonego przez siebie zespołu. Pozbawiony źródła dochodów, łapie się pracy na zastępstwo: ma tymczasowo objąć stanowisko nauczyciela muzyki w szkole dla elitarnej młodzieży. Doświadczenie gwiazdy rocka okaże się niezbędne, żeby rozruszać młodych, uzdolnionych, ale wyjątkowo sztywnych podopiecznych. Nie wiem, jak wy, ale ja bardzo chętnie przychodziłabym na zajęcia, które Jack Black funduje w filmie dzieciakom. Lekka, przyjemna, autentycznie zabawna z komedia z kilkoma szlagierami od zespołów takich jak The Who czy Led Zeppelin - przypadnie go gustu zwłaszcza fanom klasycznego rocka.

Nauczyciele z serii o Harrym Potterze
Nauka w Hogwarcie to marzenie większości dzieci wychowanych na “Harry’m Potterze”. Co prawda, trafiali się tam profesorowie tacy jak Snape - który, pomimo całej mojej sympatii do bohatera Alana Rickmana, wzorcem do naśladowania raczej nie był. W Szkole Magii i Czarodziejstwa byli też jednak nauczyciele, których spokojnie można młodemu Potterowi pozazdrościć. Remus Lupin, Minerwa McGonagall czy sam Albus Dumbledore to wspaniali pedagodzy, którzy zawsze byli gotowi pomóc swoim uczniom - czy to w literalnym znaczeniu, czy bardziej przenośnym, kiedy ich podopieczni potrzebowali rady albo wsparcia emocjonalnego.

Profesor X z serii o X-Men
Skoro jesteśmy już przy nauczycielach pochodzących z produkcji fantastycznych - nie można zapomnieć o Profesorze X. Charles Xavier (czy to w wersji Patricka Stewarta, czy Jamesa McAvoya) jest dyrektorem Instytutu dla Uzdolnionej Młodzieży, w której uczą się mutanci z uniwersum Marvela. Choć w filmowej wersji za młodu Charles rzadko okazywał się przykładnym profesorem bez skaz, to jego pozytywne nastawienie i pragnienie ukierunkowywania młodych umysłów sprawiło, że z biegiem czasu stawał się w tej dziedzinie coraz lepszy. Instytut szybko zaczął pełnić funkcję azylem dla niezrozumianych, często odrzuconych przez społeczeństwo mutantów. Zdecydowanie, potrzebni nam są w dzisiejszych czasach tacy nauczyciele.

John Keating ze Stowarzyszenia Umarłych Poetów (Dead Poets Society, 1989, reż. Peter Weir)
Na koniec ktoś, kogo po prostu nie mogło na tej liście zabraknąć. John Keating - absolwent szkoły, w której po latach zaczyna uczyć angielskiego - nie wspomina czasów edukacji zbyt dobrze. Wie za to doskonale, jak sprawić, by jego właśni wychowankowie opuścili mury instytucji z zupełnie innymi doświadczeniami. Rozumie młodzież i jej potrzeby - i robi wszystko, by w nie trafić. Nie przekazuje suchej wiedzy; nie tylko dzieli się z uczniami prawdami na temat świata, ale pokazuje, jak owe prawdy odkrywać. Aż samemu chciałoby się krzyknąć: “kapitanie, mój kapitanie”.

https://vod.plus?cid=fAmDJkjC