FILM

ściśle tajne (2007)

Breach
Inne tytuły: Hanssen, The 11th Hour

Pressbook

Młody agent FBI, Eric O’Neill (Ryan Philippe), tuż po ukończeniu szkolenia zostaje przydzielony do nowo utworzonego wydziału ochrony tajnych informacji, którym kieruje doświadczony funkcjonariusz FBI, Robert Hanssen (Chris Cooper). O’Neill zostaje jego asystentem. Wkrótce okazuje się, że szybki awans O’Neilla ma swą ukrytą przyczynę: FBI od lat prowadzi tajne śledztwo przeciw Hanssenowi podejrzanemu o współpracę z sowieckim wywiadem. Zadaniem O’Neilla jest pomoc w doprowadzeniu do ostatecznego zdemaskowania szpiega i zdobycie niezbitych dowodów jego winy. Nie jest to misja łatwa ani bezpieczna...

To była w ocenie wielu specjalistów największa afera szpiegowska w historii Stanów Zjednoczonych. Robert Hanssen przez ponad dwadzieścia lat zdradzał sowietom tajemnice FBI, w której był niezwykle cenionym agentem. Jego mocodawcy ze Wschodu bardzo długo nie znali jego tożsamości ani twarzy. Uchodził za człowieka religijnego, przykładnego katolika, był ojcem sześciorga dzieci. Mieszkał wraz z rodziną w skromnym domu w Vienna, w stanie Wirginia, zaledwie dwanaście mil od siedziby FBI. W przeciwieństwie do innego słynnego kreta, Aldricha Amesa z CIA, starannie kontrolował wydatki, dzięki czemu pozytywnie przeszedł wiele wewnętrznych kontroli. Hanssen doskonale znał techniki tropienia sowieckich agentów, ponieważ sam się tym zajmował. Potrafił więc zacierać ślady. Dostarczył Rosjanom ponad 6000 stron tajnych dokumentów i ponad 20 dyskietek z tajnymi informacjami. Dotyczyły one przede wszystkim tożsamości amerykańskich agentów, szczegółów planowanych tajnych operacji oraz projektu budowy tajnego tunelu pod ambasadą radziecką w Waszyngtonie. W wyniku jego działalności schwytano wielu, a stracono co najmniej dwóch cennych amerykańskich agentów. Za swe usługi otrzymał półtora miliona dolarów.

Po zdobyciu rosyjskich dokumentów potwierdzających niezbicie działalność wyjątkowo niebezpiecznego „kreta” w FBI, wspólne śledztwo rozpoczęły FBI, CIA oraz Departament Stanu. Hanssena schwytano 18 lutego 2001 roku podczas opróżniania skrytki w parku. Skazano go na dożywocie.

Hanssen urodził się w Norwood w okolicach Chicago w 1944 roku. Jego ojciec, Howard, był cenionym i często nagradzanym policjantem. Według relacji wielu świadków, uważał on syna za mięczaka i nieudacznika. Podobno w dzieciństwie wielokrotnie znęcał się nad nim fizycznie i psychicznie. Owijał go w ręcznik i kręcił, aż do wymiotów, lub chwytał za nogę i wywijał młynki w powietrzu naśmiewając się z jego lęku. Gdy w wieku 16 lat Robert chciał uzyskać prawo jazdy, ojciec przekupił nawet urzędnika, by syn nie zdał egzaminu.

Robert studiował w Knox College, w Galesburgu, i zgodnie z życzeniem ojca miał zostać dentystą. Tam poznał swoją przyszłą żonę, Bonnie Wauck. Jego ojciec zniechęcał dziewczynę do małżeństwa z synem, twierdząc, że nie ma po co wiązać się z niedorajdą. Robert skończył stomatologię w Northwestern University w 1968 roku, a wkrótce po tym poślubił Bonnie. Szybko porzucił swój zawód, próbował zająć się biznesem, w końcu zaś wstąpił do policji. Ukończył Akademię Policyjną, a w 1971 roku (podobno po części dzięki wpływom ojca) dostał się do elitarnego wydziału chicagowskiej policji – C5, zajmującego się tropieniem korupcji w polityce oraz w samej policji. W 1976 złożył podanie o przyjęcie do FBI, ukończył szesnastomiesięczne kursy w Quantico, a następnie rozpoczął pracę w oddziale FBI w Indianapolis. Szybko piął się po szczeblach kariery. Jako agent śledczy wyróżniał się według ówczesnych współpracowników wielką inteligencją, skutecznością i dociekliwością. W 1978 roku został przeniesiony do Nowego Jorku. Miasto to nie bez racji było i jest uważane za największe siedlisko szpiegów w Stanach. W tym okresie ZSRR, według ostrożnych szacunków, miał ponad 220 aktywnych agentów w USA, a wielu z nich rezydowało właśnie w Nowym Jorku. Przeprowadzka, zwłaszcza zaś kupno nowego domu, były kosztowne. Być może dlatego Hanssen, pracujący w kontrwywiadzie FBI, postanowił sprzedać tajne informacje wywiadowi wojskowemu GRU, za pośrednictwem radzieckiej firmy handlowej, która – jak doskonale wiedział – była skrzynką kontaktową. Przekazał kopertę z informacjami dotyczącymi generała Dimitrija Polakowa, oficera GRU, który współpracował z wywiadem amerykańskim od 1961 roku pod pseudonimem „Top Hat”, żądając w zamian umieszczenia w skrzynce pocztowej, którą założył na fałszywe nazwisko, 30 tysięcy dolarów. Polakowa odsunięto od obowiązków, ale aresztowano dopiero w 1985 roku, gdy jako amerykańskiego informatora wskazał go inny sowiecki agent, Aldrich Ames z CIA, oraz ponownie Hanssen.

W dniu, w którym Robert dokonał transakcji, przypadkowo zdekonspirowała go żona. Hanssen skłamał, że sprzedał Rosjanom całkowicie bezwartościowe informacje. Bonnie zmusiła go, by poszedł do spowiedzi. Ksiądz Robert P. Bucciarelli (były szef Opus Dei w USA) ponoć nakłaniał go, by oddał pieniądze na cele charytatywne. Czy tak uczynił – nie ustalono.

W 1983 r. Hanssen przeniósł się do Waszyngtonu i już po dwóch latach został mianowany zastępcą dyrektora działu analiz, Davida Majora. Ponownie kupił drogi dom i znów popadł w długi. Znał doskonale procedury FBI i wszystkich jej czynnych agentów ulokowanych w GRU i KGB, prowadzonych przez agencję. Podjął kolejną, o wiele bardziej udaną próbę kontaktu z Rosjanami. Napisał list do Wiktora Iwanowicza Czerkaszyna, wysokiego oficera KGB przy ambasadzie ZSRR w Waszyngtonie. Szybko udowodnił, że jest cennym źródłem informacji. Zdradził część wspomnianych nazwisk funkcjonariuszy GRU i KGB pracujących dla USA. Byli to Borys Jużyn, Sergiej Motorin oraz Walerij Martynow. W rezultacie, dwóch ostatnich zostało straconych, a Jużyn trafił do łagru na 15 lat. Hanssen przekazał też plan działań wywiadowczych pod kryptonimem „Coins II” przeciw ZSRR i państwom Układu Warszawskiego, a także listę podsłuchiwanych przez Agencję Bezpieczeństwa Narodowego dyplomatów radzieckich w Waszyngtonie. Zawiadomił Moskwę, iż pracownikom NSA udało się złamać kody w radzieckich satelitach telekomunikacyjnych. Zdradził plany budowy tunelu pod ambasadą radziecką w Waszyngtonie, w którym zamierzano umieścić urządzenia podsłuchowe i który kosztował aż 500 milionów dolarów. Przekazał strategię ewakuacji prezydenta USA i rządu w wypadku ataku nuklearnego.

Hanssen kontaktował się z radzieckimi agentami za pomocą tak zwanych „martwych skrzynek kontaktowych”. Jedna z nich znajdowała się w Foxstone Park, o pięć minut drogi od domu Hanssena w Vienna. Wychodził na spacer z psem i zostawiał reklamówkę z kopiami dokumentów. Na pobliskim drzewie zostawiał znak – kawałek białej taśmy – co oznaczało, iż skrytka jest pełna. Przy odbiorze raportów Rosjanie zostawiali umówioną sumę pieniędzy. Swoje meldunki podpisywał „Ramón García”. Prowadzący go oficer Czerkaszyn (który prowadził także i Amesa) zgodził się na anonimowość agenta, nie konsultując się z dowództwem, co było, jak na sowieckie stosunki, niezwykłe. Centrala KGB zażądała jednak ustalenia tożsamości szpiega i zebrania kompromitujących go materiałów.

W 1990 roku Mark Wauck, szwagier Hanssena i także agent FBI, przypadkowo odkrył w jego domu duże sumy pieniędzy oraz drogie meble. Złożył raport o swych podejrzeniach w centrali w Chicago. Z niewiadomych powodów raport ten nie został wykorzystany.

23 lutego 1994 FBI aresztowało Aldricha Amesa. Przypuszczano, że przecieki znikną, ale tak się nie stało. Podejrzenia wzbudziła zwłaszcza sprawa Feliksa Blocha, dyplomaty w Wiedniu, zwerbowanego przez KGB. FBI objęło go ścisłą inwigilacją, ale Hanssen ostrzegł Rosjan – w rezultacie Bloch zaprzestał swej działalności. FBI cały czas szukało przecieków w konkurencyjnej CIA – oskarżyło m.in. pracownika agencji wywiadowczej, Briana Kelly’ego, którego podejrzewano o ostrzeżenie Blocha. Kelly’ego zwolniono z pracy, choć nie postawiono mu oficjalnych zarzutów. Hanssen śledził postępy śledztwa. Pod koniec lat 90. FBI zakupiło od oficera KGB za sześć milionów dolarów rosyjskie akta dotyczące sprawy Blocha. Okazało się, że obciążają one jednoznacznie Hanssena. Były gromadzone na polecenie kierującego KGB generała Władimira Kriuczkowa, który chciał mieć zapewne argumenty, by w razie potrzeby wymusić na Hanssenie posłuszeństwo. 18 lutego 2001 roku aresztowano Hanssena w Foxstone Park, gdy opróżniał skrzynkę kontaktową. 6 sierpnia 2002 roku Hanssena skazano na dożywocie. Uniknął kary śmierci, ponieważ dokładnie opowiedział, co zdradził Rosjanom. Obecnie odbywa wyrok w więzieniu o zaostrzonym rygorze – Florence w Kolorado. Kelly’ego przeproszono i przywrócono do pracy. Dostał list z przeprosinami od ówczesnego szefa CIA, George’a Treneta. FBI przeprosiło Kelly’ego bardzo niechętnie i dopiero w 2003 roku, pod naciskiem mediów. Louis Freeh, zaprzyjaźniony z Hanssenem szef FBI (członek Opus Dei), zapłacił stanowiskiem za tę sprawę. Eric O’Neill, który był konsultantem filmu, rzeczywiście odegrał dużą rolę w gromadzeniu dowodów przeciw Hanssenowi. W ocenie części ekspertów, sukcesy Hanssena były możliwe dzięki temu, że po wygaśnięciu zimnej wojny zaniedbano procedury bezpieczeństwa.

Do dziś motywy działania Hanssena nie są do końca jasne. Z pewnością nie chodziło jedynie o pieniądze. Ukazało się ponad 20 książek na ten temat. Pojawiły się nowe fakty. Hanssen był członkiem Opus Dei, prowadził poradnię życia duchowego. Z drugiej strony wyszło na jaw, iż Hanssen nagrywał w sekrecie przed żoną swe igraszki seksualne z jej udziałem i udostępniał je w Internecie. Był też zaprzyjaźniony ze stiprizerką z Waszyngtonu, Priscillą Sue Galey, której dawał drogie prezenty. Kobieta na łamach prasy upierała się jednak, że ich związek był czysto platoniczny, a Hanssen pomógł jej odnaleźć drogę do Boga.

W 2002 roku powstał dobrze przyjęty czterogodzinny film telewizyjny, znany i w Polsce: „As wywiadu – historia Roberta Hanssena” („Master Spy: The Robert Hanssen Story”, reż. Lawrence Schiller), według scenariusza słynnego pisarza Normana Mailera, z Williamem Hurtem w roli głównej. Doceniono staranność rekonstrukcji i rolę Hurta, krytykowano jednak brak napięcia i nieco beznamiętny, opisowy ton.

Eric O’ Neill, zachęcony przez swego brata Davida, napisał szkic swych wspomnień o sprawie Hanssena. Producenci Bob Newmyer i Scott Strauss z Outlaw Productions zakupili do nich prawa i zlecili scenarzystom Williamowi Rotko oraz Adamowi Mazerowi wstępne prace nad scenariuszem. W tym czasie Newmyer obejrzał film Billy’ego Raya „Pierwsza strona”, opowiadający o fałszerstwach prasowych, jakich dopuścił się na łamach „New Republic” i wielu innych pism młody dziennikarz Stephen Glass. Ten utwór zrobił na producencie duże wrażenie. Zwrócił się zatem do Raya z propozycją nakręcenia filmu o sprawie Hanssena. Ray wspominał: Rzeczywiście interesują mnie historie o relacjach między prawdą i kłamstwem. Zwłaszcza postaci, które prowadzą podwójne życie. Hanssen z pewnością odznaczał się nieprzeciętną inteligencją, a jednocześnie był to bez wątpienia zły człowiek i zdrajca. Gdy udało się zdobyć wsparcie potężnego Universalu, przystąpiono do kompletowania obsady.

Chris Cooper był najmocniejszym i właściwie jedynym kandydatem Raya do roli szpiega. Ten wybitny aktor charakterystyczny zachwycał nie raz. Za brawurowy występ w „Adaptacji” zdobył Oscara w 2002 roku. Stworzył pamiętną rolę w „American Beauty”. Producent Scott Kroopf twierdził, że połączenie wewnętrznego mroku przy zachowaniu człowieczeństwa odtwarzanej postaci, to było zadanie idealne dla tego aktora. Decyzja była prosta – wspominał Cooper. – Dobry scenariusz naprawdę trudno znaleźć. A w tym przypadku scenariusz sam znalazł mnie. W dodatku rola była skomplikowana, a takie lubię najbardziej. Grając poszczególne sceny, nie myślałem, że odtwarzam postać zdrajcy. Starałem się znaleźć klucz do tej postaci. Jestem przekonany, że Hanssen to bohater pełen ostrych sprzeczności, najbardziej skomplikowany w całej mojej karierze.

Ray nie krył fascynacji postacią Hanssena. Podkreślał, że jego zdaniem był to człowiek obdarzony wielką inteligencją, błyskotliwy, co potwierdziło wielu jego dawnych współpracowników. A jednocześnie był niepokojący, wręcz przerażający. Miał przenikliwe spojrzenie, które powodowało, że ludzie, którzy się z nim zetknęli, przestawali ufać samym sobie. Moim zdaniem, Chris urodził się, by zagrać Hanssena. Wielu innych aktorów nie dałoby rady oddać dwuznaczności tej postaci. Popadliby w dziwaczność albo tani demonizm – mówił reżyser.

Konsultantem filmu był sam O’Neill, który wkrótce po sprawie Hanssena odszedł z Agencji, a obecnie jest cenionym prawnikiem. Bardzo chwalił Coopera. Oczywiście nie chodzi tu tylko o charakterystyczny chicagowski akcent, który zresztą Chris doskonale opanował. Moim zdaniem, zdołał odtworzyć wszelkie, trudno uchwytne na pierwszy rzut oka zachowania Hanssena. A przecież wiem sporo na ten temat, bo na co dzień się z nim stykałem.

Philippe zareagował ponoć natychmiast na propozycję zagrania w tym filmie. Także dlatego, że – jak twierdził – po prostu nie mógł przegapić okazji, by pracować u boku jednego z najlepszych współczesnych aktorów, czyli Coopera. Pracując z najlepszymi, nawet tylko ich obserwując, dużo się uczysz. Jasne, że musiałem się zgodzić – mówił.

Jeszcze jednym powodem, dla którego Philippe zgodził się na udział w filmie było to, że scenariusz trzymał się blisko prawdziwych wydarzeń. Takie projekty zawsze mnie interesują, ponieważ dla aktora sposobność zapoznania się z książkami i relacjami prasowymi na dany temat, rozmawiania ze świadkami wydarzeń, jest niezwykle inspirująca, bardzo pomaga skonstruować rolę. Tak aktor mówił o swoim bohaterze: Według mnie, O’Neill jest ambitnym młodym agentem, sprytnym i może czasem zbyt krnąbrnym, co szkodzi mu w karierze. Jest przy tym obdarzony poczuciem humoru, choć swą pracę traktuje bardzo serio. Specyficzny styl bycia Hanssena działa mu na nerwy. Moim pomysłem na postać było pokazanie, iż Hanssen zwyczajnie, po ludzku irytuje Erica.

Producent Scott Strauss wspominał: Na planie mieliśmy do czynienia z rzadką i naprawdę dość niezwykłą sytuacją: był tu stale obecny Eric jako konsultant. Gdy patrzyłem na niego i Ryana, jak siedzieli razem albo omawiali poszczególne sceny, miałem nieodparte wrażenie, iż mam do czynienia z bliźniakami.

Pewien problem pojawił się w związku z obsadzeniem ważnej roli agentki Kate Burroughs, która jest zwierzchniczką O’Neilla. Ray przyznał, że od razu wymarzył sobie w tej roli Laurę Linney (wystąpiła m.in. w „Rzece tajemnic” i „Kinseyu”). Co najmniej niezręcznie jest zwrócić się do gwiazdy grającej zazwyczaj główne role i powiedzieć jej: Słuchaj, mam coś dla ciebie, to jest moim zdaniem fantastyczne, ale to rola zdecydowanie drugoplanowa – wspominał Ray. – Ale Laura zgodziła się bez problemów. I wniosła na plan ten sam co Chris klimat: powiew autentyzmu. Aktorka śmiała się: Niezwykle cenię Chrisa i, szczerze mówiąc, byłam trochę sfrustrowana, że nie ma tu żadnych scen, w których mogłabym z nim wspólnie zagrać. No, ale przynajmniej jesteśmy w jednym filmie! Podkreślała też, iż koncentracja Ryana na pracy robiła na niej wielkie wrażenie, i że młody aktor jest jej zdaniem w niezwykle ważnym punkcie swej kariery: właśnie zagrał u Clinta Eastwooda w „Sztandarze chwały”.

Philippe tak wyjaśniał relacje łączące jego postać i bohaterkę Linney: Burroughs gromadzi informacje na temat Hanssena, które dostarcza jej O’Neill i przekazuje je do dalszej analizy. Ale jest też kimś w rodzaju starszej siostry. O’Neill wie, że może jej się zwierzyć, jeśli sprawy pójdą naprawdę źle. A Hanssen jest przecież niezwykle trudnym przeciwnikiem.

Do roli Bonnie Hanssen wybrano Kathleen Quinlan („Apollo 13”, „Adwokat”). Potrzebowaliśmy kogoś o niezwykłej urodzie, kobiety silnej i zdecydowanej, jednak obdarzonej także wewnętrzną miękkością. Kathleen była według mnie idealna – mówił reżyser.

To ktoś, kto poświęcił się Bogu i rodzinie. Bonnie to głęboko wierząca katoliczka. Jest pełna podziwu dla swego męża, ale także nim kieruje. Gdy się poznali, Robert był niezbyt ochoczo praktykującym luteraninem. To ona sprawiła, że przeszedł na katolicyzm i wstąpił do Opus Dei – tłumaczyła aktorka.

Nie chcieliśmy uczynić nic, co by dodatkowo zraniło Bonnie. Ale ona jest częścią tej historii. A relacje rodzinne Hanssena były bardzo ważne. To także część jego zdrady – wyjaśniał swe intencje reżyser.

Stosunkowo długo poszukiwano aktorki do roli żony O’Neilla, Juliany. Wreszcie spośród czterech poważnych kandydatek wybrano Caroline Dhavernas. Ray uznał, że jest to ważna postać: Szybko orientuje się, że w życiu jej męża istnieje jakiś sekret i że wiąże się on z Hanssenem. Jest już tego całkowicie pewna po pierwszym spotkaniu z agentem.

Dhavernas (ur. 1978) to kanadyjska aktorka z Quebecu, która występuje od dziecka. Zagrała w wielu kanadyjskich serialach. Ostatnio widzieliśmy ją w „Hollywoodland”, wystąpiła także u Petera Greenawaya w „The Tulse Luper Suitcase”. Juliana to wierna i kochająca żona. Ale także silna i niezależna kobieta. Nie zamierza przyglądać się biernie, gdy zachowanie męża ulega radykalnej zmianie – tłumaczyła motywy postępowania swej bohaterki aktorka.

W drugoplanowych rolach pojawili się tak znani i cenieni aktorzy, jak Dennis Haysbert (kandydat na prezydenta USA, a potem prezydent z pierwszych serii „24 godzin”, „Jarhead – żołnierz piechoty morskiej”), czy Gary Cole (pamiętny zwłaszcza z roli generała George’a Armstronga Custera w doskonałym mini serialu „Syn Gwiazdy Porannej”). Obaj zagrali agentów FBI zaangażowanych w wielką akcję polowania na Hanssena.

Producent Scott Kroopf opowiadał, iż twórcy musieli się zmierzyć z trudnym problemem, jaki zwykle stwarza odwołanie się do prawdziwych zdarzeń. Jak nie zanudzić widza szczegółami, nadać filmowi dramatyczny wymiar i zarazem nie odbiec zbyt daleko od prawdy? Jego zdaniem, Ray doskonale wybrnął z tego trudnego zadania w „Pierwszej stronie”. Głównym założeniem Raya było to, by punkt widzenia O’Neilla stał się punktem widzenia widowni, krok po kroku odkrywającej wraz z nim prawdę o Hanssenie. Reżyser stwierdził też, że nie widział wielkiej potrzeby oddalania się od prawdy. Historia Hanssena sama w sobie jest tak dramatyczna i niezwykła, że nie potrzebuje dodatkowych upiększeń. Oczywiście, musieliśmy ją skondensować, pewne postaci połączyć, pewne pominąć, jeszcze innym, ciągle aktywnym agentom ze zrozumiałych względów zmienić personalia.

Eric O’Neill twierdził, że widok Coopera i Philippe’a w biurze będącym dokładną kopią tego, w jakim rzeczywiście pracowali z Hanssenem, sprawiał, że doznawał swoistego deja vu. Tak jak i sceny pomiędzy jego filmowym alter ego i jego żoną. Wspomnienia sprzed pięciu lat wracały z zaskakującą siłą – mówił. – Moje małżeństwo przeżywało wtedy naprawdę ciężkie chwile. Po prostu prawie nie było mnie w domu. Pracowałam w biurze, wieczorami chodziłem na kursy prawnicze, a potem często jeszcze wracałem do biura. Chciałem być z Julianą i jednocześnie prowadzić to śledztwo. Ale szczerze mówiąc, nie miałem już rozsądnych wyjaśnień mojej ciągłej nieobecności. Ciężko było ją okłamywać.

Kiedy Eric ostatecznie wyznał mi prawdę, wiele zdarzeń z ostatnich miesięcy nabrało wreszcie sensu – wspominała Juliana.

Ray poprosił, by Eric był obecny na każdym etapie produkcji. Uczestniczył we wszelkich przeróbkach scenariusza, był stale na planie. Weryfikował najdrobniejsze realia, zwłaszcza te dotyczące procedur FBI. Billy zawsze wysłuchiwał uważnie moich sugestii. Myślę, że udało nam się zrobić film fabularny perfekcyjnie oddający realia pracy i klimatu w Biurze – konkludował usatysfakcjonowany O’Neill.

Ryan twierdził, że najistotniejsza zmiana w scenariuszu wynikła z rozmów Philippe’a z Erikiem. Dostrzegliśmy pod tym nieprzeniknionym sposobem bycia Hanssena ukrytą brutalność. On wyczuwa intencje Erica, chce go zranić i pomniejszyć. A Eric od pewnego momentu ma ochotę na odwet – mówił Ray. Natomiast Cooper bardzo intensywnie przepytywał O’Neilla na temat jego byłego szefa. Ten był wręcz zdumiony drobiazgowością i precyzją tych „przesłuchań”. Dzięki naszym rozmowom przypomniałem sobie mnóstwo detali, które już wypadły mi z pamięci i sam byłem zaskoczony, odnajdując je w jakichś zakamarkach mózgu – mówił O’Neill. Wiadomo, skąd się brała dociekliwość Coopera. Przeczytał on aż dwanaście książek na temat sprawy Hanssena. Oczywiście, w wielu z nich sporo rzeczy się powtarzało, ale można tam było znaleźć wiele intrygujących szczegółów i teorii – mówił aktor. Philippe, Cooper oraz Ray odbyli trwającą prawie tydzień sesję dotyczącą postaci i scenariusza. Następne cztery dni spędzili z O’Neillem dokładnie szlifując dialogi. Philippe także przeczytał książki na temat Hanssena i obejrzał dostępny materiał zdjęciowy, zwłaszcza telewizyjne wywiady z O’Neillem.

Natomiast postać Burroughs została potraktowana swobodnie, także dlatego, że jej pierwowzór to funkcjonariuszka FBI w czynnej służbie. Linney również zajęła się intensywną lekturą, zwiedziła Muzeum Szpiegostwa w Waszyngtonie oraz zapoznała się z pracą w biurach FBI, rozmawiała też z wieloma agentami i agentkami.

Quinlan nie mogła porozmawiać z Bonnie, w tworzeniu tej postaci w wielkiej mierze kierowała się książką „Spy – Gave Her”, przedstawiającą sprawę Hanssena z jej punktu widzenia. Rozmawiała też z członkami Opus Dei, w której to organizacji Bonnie nadal działa. Zresztą przedstawiciele Opus Dei sami zjawili się u Raya. Według jego słów, byli pomocni i odpowiedzieli na wiele pytań, choć rzecz jasna, ich troską było, by Opus Dei i Bonnie Hanssen zostali przedstawieni właściwie.

Zdjęcia do filmu rozpoczęły się w połowie listopada 2005 roku w Toronto, a zakończyły w lutym 2006 roku. W Kanadzie powstała większość zdjęć we wnętrzach. Dekoracje zbudowano w Toronto Film Studios. Na trzy tygodnie ekipa przeniosła się do Waszyngtonu, gdzie kręcono plenery oraz te wnętrza, których nie można było stworzyć w kanadyjskim studiu. Jeśli akcja filmu rozgrywa się w Waszyngtonie, to wielka część zdjęć musi tu powstać. Musieliśmy mieć w kadrze takie ikony miasta, jak budynek FBI, gmach Departamentu Sprawiedliwości, czy Lincoln Memorial. No i oczywiście mamy tu także Potomak – tłumaczył Ray. – Chcieliśmy też kręcić dokładnie o tej porze roku, kiedy rozgrywały się tamte wydarzenia.

FBI pomogło w produkcji. Oczywiście pozwolono kręcić tylko część wnętrz. Ale zgodzono się na zdjęcia w FBI Plaza (wielki wewnętrzny dziedziniec w gmachu Hoover FBI Building) oraz Hoover Lobby. To ostatnie wnętrze po raz pierwszy zostało pokazane na ekranie. Musieliśmy się ze wszelkich sił starać o zgodę na kręcenie w FBI Building. Bo ta architektura jest po prostu nie do podrobienia – tłumaczył Ray. Część wnętrz trzeba było i tak żmudnie zrekonstruować w studiu, czym zajął się scenograf Thomas Wynn. W dodatku, wygląd biur w FBI Building oraz lokalnego biura w Waszyngtonie mocno się zmienił w ciągu ostatnich paru lat. Zadaniem ekipy było nadanie im wyglądu jak najbardziej zbliżonego do tego z 2001 roku.

Ray chciał też, by film przypominał para dokumentalne produkcje hollywoodzkie z lat 70. Dlatego pozyskał do współpracy słynnego operatora Taka Fujimoto („Badlands”, „Filadelfia”, „Gladiator”). Reżyser marzył, by nakręcić scenę aresztowania Hanssena tam, gdzie rzeczywiście miało ono miejsce. Problemem były koszty – filmowanie w okolicach Waszyngtonu wiąże się z dużymi opłatami. Ale ta scena mogła powstać tylko tam. I kropka – powiedział reżyser. FBI udostępniło filmowcom taśmy z aresztowania, które posłużyły do rekonstrukcji. A dwóch uczestniczących w tamtej akcji agentów FBI dokonało „lustracji” aktorów i statystów, sprawdzając, czy każdy detal ubioru się zgadza.

Więcej o filmie: