FILM

Brüno (2009)

Inne tytuły: Bruno: Przepyszne podróże po Ameryce celem stworzenia heteroseksualnego mężczyzny

Recenzje (1)

Brüno jest austriackim dziennikarzem specjalizującym się w modzie. Niestety, wpadka podczas jednego z pokazów sprawia, że jest skończony w świecie projektantów i wybiegów. Wówczas wpada na genialny w swej prostocie pomysł - zostanie sławny. Wszak to znak naszych czasów, nie trzeba być utalentowanym, genialnym, by znaleźć się w centrum zainteresowania opinii publicznej. Europejczyk rusza więc do mekki celebrytów - Los Angeles. Tam po kolei stara się zrobić karierę, grając w filmie, realizując własny program telewizyjny, "poświęcając" się dobroczynności czy w końcu "lecząc się" z homoseksualizmu. Kolejne próby są niestety daremne, ale jak wiemy, każdy ma swoje 5 minut.

Seans z "Brüno" przypomina przeglądanie serwisów plotklarskich w krzywym zwierciadle. Widzimy jak na dłoni przerysowane (choć nie aż tak bardzo) zachowania współczesnych gwiazd a także tych, którzy chcą się nimi stać (gorzka scena z castingiem dzieci). Twórcy wytykają medialnym postaciom desperackie próby zwrócenia na siebie uwagi, mamy więc przytyczek pod adresem tych, którzy adoptują dzieci z Afryki i tych, którzy obnoszą się z działalnością charytatywną. Niektórym nawet dostaje się personalnie - Bono, Madonnie, führerowi, pardon, Melowi Gibsonowi.

Oczywiście, Brüno jest wulgarny, obsceniczny, nietaktowny i czasem obrzydliwy. W jego przypadku wszystkie te zabiegi czemuś służą, nie jest to wyłącznie tania zagrywka, mająca na celu zgorszenie i/lub wywołanie śmiechu (acz od śmiechu nie sposób się powstrzymać). Pod fasadą grubiańskiego humoru kryje się bolesna prawda, chichoczemy więc z grymasem zażenowania na twarzy.

"Brüno" ukazuje mocno bezsensowny świat tych, których wynieśliśmy na piedestał. Na szczęście są wśród nich tacy, którzy mają sporo samokrytyki i dystansu do siebie, o czym świadczy finałowa piosenka, w której nagraniu Brüno wspomogli m.in. Bono, Chris Martin z Coldplay, Elton John czy Snoop Dogg.

Więcej o filmie: