FILM

Grubasy (2009)

Gordos
Inne tytuły: Fat People

Recenzje (1)

Czworo bohaterów filmu to uczestnicy terapii dla otyłych. Jest gej reklamujący tabletki odchudzające, szczęśliwy ojciec rodziny, obawiający się o zdrowie, należąca do religijnej wspólnoty dziewica oraz dziewczyna, która chce zrzuć wagę, nim jej chłopak wróci z kontraktu ze Stanów. Jest także prowadzący, spodziewający się z żoną pierwszego dziecka. Zajęcia nie polegają na fizycznych ćwiczeniach, ale dociekaniu przyczyn otyłości. Innymi słowy, wszystkich, łącznie z prowadzącym, czeka swoista psychoterapia, która ujawni, że mają dużo większe problemy niż kilka(naście) kilogramów za dużo.

Kto zetknął się z twórczością Hiszpana, wie czego się spodziewać. Twórca podobnie jak w "GranatowyPrawieCzarny" próbuje mówić o gorzkich sprawach w słodki sposób.

Nie hollywoodzko słodki, lukrowany, ale z urokiem i zabawnie. I przez sporą część filmu mu się to udaje. Początek jest więcej niż obiecujący. Stopniowo zaczynają wychodzić na jaw grzeszki, obawy, kłamstwa. Każdy z bohaterów obnaża się (nie tylko dosłownie), pokazuje prawdziwą naturę. Większość nietrudno polubić, dlatego ochoczo śledzimy ich poczynania. Wtedy jednak zaczynają się problemy, tak w życiu grubasów, przystojnego terapeuty, jak i na ekranie. Skłaniające do refleksji opowiastki podążają ku przepaści. Znika humor, pojawia się dramat. W nienaturalny sposób, wszystko wszystkim zaczyna układać się źle. Wydaje się, że każda decyzja może doprowadzić tylko do jeszcze gorszej, bardziej przygnębiającej sytuacji. Zaczynają też królować schematy i uproszczenia.

Nie można Arévalo odmówić zmysłu obserwacji. Sam pomysł jest znakomity i niektóre historie naprawdę nieźle poprowadzone. Z uwagi na mnogość postaci i trapiących ich problemów oraz wzajemne przeplatanie się losów poszczególnych bohaterów i ich bliskich, wiele ciekawie zapowiadających się wątków zostaje brutalnie spłycona, co więcej w tendencyjny, mocno przewidywalny sposób. Niestety też zakończenia niektórych opowieści wydają się wymuszone i nienaturalne, co psuje początkowe bardzo dobre wrażenie.

Najnowsze dzieło twórcy "GranatowyPrawieCzarny" nie jest może tak dobre, jak być mogło, ale kilka błyskotliwych spostrzeżeń, znakomite aktorstwo (kapitalny Antonio de la Torre), przyjemnie niespieszne tempo i klimatyzacja w kinie, powinny być wystarczająca zachętą.

Więcej o filmie: