FILM

Och, życie (2010)

Life As We Know It

Recenzje (1)

Holly (Katherine Heigl) jest singelką, doskonale zorganizowaną właścicielką obiecująco rozwijającej się piekarni. Messer (Josh Duhamel) to z kolei lekkoduch, realizator transmisji meczów koszykówki, którego życie upływa na sporcie, jeździe na motorze i seksie (z takim wyglądem, nie dziwne, że chłopak na powodzenie nie narzeka). Ona jest poukładana, lubi czytać i marzy o odpowiedzialnym, dojrzałym emocjonalnie mężczyźnie. On natomiast nie rozstaje się z czapką-baseballówką, kocha swoje życie i odpowiada mu brak zobowiązań. Nie łączy ich nic poza najlepszymi przyjaciółmi i ich córeczką, Sophie. Prawdopodobnie spotykaliby się wyłącznie na urodzinach dziewczynki, wymieniając się kąśliwymi uwagami. Niestety, przyjaciele giną w wypadku, pozostawiając małą pod ich opieką.

"Och, życie" to dość dramatyczna opowieść jak na komedię romantyczną. I chociaż film idealnie wpasowuje się w schemat gatunku (najpierw się nie lubią, później kochają) skrywa zaskakująco refleksyjny charakter. Holly i Messer nie mają bowiem zwyczajowych problemów ponętnej blondynki i przystojniaka. Nie chodzą na randki (z drobnym wyjątkiem), nie zabiegają o swe względy, a zamiast romantycznych spacerów zmieniają pieluchy, z różnym efektem próbują karmić dziecko i śpiewają mu do snu... "Creep" Radiohead (bo każdy lubi Radiohead). Jak zauważa nasz bohater, wszystko jest na odwrót - najpierw tworzą rodzinę, a później się zakochują.

Obraz Grega Berlantiego nie jest superzabawny, choć motyw z nauką jazdy na motorze jest przedni, a pani z opieki społecznej niewątpliwie dodaje całości kolorytu. Nie jest też najbardziej urzekający, acz Duhamel potrafi z czułością patrzeć na kobietę (tylko pozazdrościć Fergie). Jest to jednak miły, bardzo ciepły film o tym jak miłość rodzi się w niezwykłych okolicznościach i o tym jak wiele daje rodzina. Idealny, by wczuć się w atmosferę nadchodzących świąt.

Więcej o filmie: