FILM

Wimbledon (2004)

Recenzje (1)

Lizzie (Kirsten Dunst) i Peter (Paul Bettany) spotykają się w czasie turnieju na kortach londyńskiego Wimbledonu w dość nietypowych okolicznościach (pomylony pokój, prysznic, negliż i zażenowanie). Dość szybko ich znajomość przeradza się w namiętność, ta z kolei - w miłość. We wszystko zamieszany jest zaborczy ojciec. Oprócz tego pewną rolę odegrają też zdeterminowany, acz poczciwy agent oraz niezdarny brat głównego bohatera.

Niektóre sceny (pamiętacie akcję z fotoreporterami przed domem?) są wprost przeniesione z filmu z Julią Roberts i Hugh Grantem. Postać brata wzorowana jest na Spike'u z "Notting Hill", jednak mimo szczerych chęci, fatalnej fryzury i wąsów a la Adam Małysz, Carlowi (James McAvoy) nie udało się doścignąć rozbrajającego pierwowzoru. Na te zapożyczenie można jednak przymknąć oko i skupić się na dialogach. Te są największym atutem "Wimbledonu". Sarkastyczne, przepełnione brytyjskim poczuciem humoru.

Dzięki wyrazistym postaciom jakby nie było główny wątek miłosny nie zmienia projektu Richarda Loncraine'a w mdłe love story. Poza dwiema odstraszająco przesłodzonymi scenami (podziwiania w czułym uścisku gwiazd i spadającej komety oraz romantycznego spaceru z piosenką Davida Graya w tle) romantyzm w tym obrazie ogranicza się do uroczych, raczej spontanicznych sytuacji przeplatanych niezliczoną liczbą uśmiechów.

"Wimbledon" nie zaskakuje, ale rozśmiesza do łez. Krótko mówiąc, mamy do czynienia z błyskotliwą komedią romantyczną z przewagą pierwiastka komicznego.

Więcej o filmie: