FILM

Drogówka (2013)

Inne tytuły: 7 dni

Recenzje (1)

W "Drogówce" rzuca nas w wir życia stołecznej komendy. Dużo się tu pije, łapówkami nie gardzi, nie stroni od seksu - z żonami, kochankami i dziewczynami spotkanymi na pielgrzymce lub w burdelu. Akcja koncentruje się wokół postaci sierżanta sztabowego Ryszarda Króla (Bartłomiej Topa). Chłop to jak inni - ciągle brakuje mu kasy, z żoną (Izabela Kuna) nie najlepiej się dogaduje, za to z koleżanką z pracy (Julia Kijowska) o wiele lepiej. Nie można go nazwać aniołem, ale wcieleniem zła również nie. Po kolejnej hucznie spędzonej nocy, w tle z urwanym filmem, w końcu dosięga go rzeczywistość. Kolega (Marcin Dorociński) zostaje zamordowany. Król staje się głównym podejrzanym i jeżeli sam nie wyjaśni sprawy, czeka go odsiadka…

Jak to często bywa u Smarzowskiego, prawda, do której w końcu dojdzie bohater, a wraz z nim my, nie będzie miała nic wspólnego ze światem widzianym przez różowe okulary. Reżyser po raz kolejny mocno nami potrząsa. Gliniarzy traktuje w znacznej mierze jako pretekst do opowiedzenia historii o wiele bardziej skomplikowanej i uniwersalnej zarazem. Bardziej to film o władzy i jej nadużyciach, grzechach zżerających ludzi, bez względu na ich zawód, niż portret obyczajowy komendy.

Choć wydaje mi się, że tym razem Smarzowski kilka razy celowo, acz dla mnie niepotrzebnie przeszarżował (również w samej intrydze) oraz przedstawił Polskę sprzed kilku lat, a nie dzisiejszą, nie zmienia to faktu, iż "Drogówka" to kawał wyśmienitej roboty, której inni nasi filmowcy mogą mu tylko pozazdrościć. To popis reżyserii, pracy operatorskiej (Piotr Sobociński Jr) i aktorstwa. Swoje skrzydła rozwijają tu nie tylko główni aktorzy (poza Topą trzeba zwrócić uwagę na Eryka Lubosa, Jacka Braciaka, Arka Jakubika i Julię Kijowską), ale i drugoplanowi. Maciej Stuhr jest na ekranie łącznie przez kilka minut i wypowiada może trzy zdania, ale puentuje całą historię. Lech Dyblik, Andrzej Grabowski, Łukasz Simlat, Henryk Gołębiewski, Piotr Głowacki, Krzysztof Kiersznowski - budują epizody-perełki.

Wiele ze scen i dialogów "Drogówki" ma kultowy potencjał. Całość wciąga niczym rasowy, acz surowy thriller policyjny, a po seansie w głowie huczy od pytań. Nawet jeżeli mam drobne "ale", to i tak powtórzę: inni twórcy mogą Smarzolowi tylko zazdrościć talentu, a widzowie życzyć sobie, by więcej takich filmów kręcono.

Więcej o filmie: