FILM

Bilet na Księżyc (2013)

Inne tytuły: Wyprawa na Księżyc

Recenzje (1)

"Bilet na Księżyc", nowy film Jacka Bromskiego, ma swoje momenty (bynajmniej nie chodzi o striptiz Anny Przybylskiej, choć ten zapewne swoich fanów zyska), ale całości bardzo brakuje lekkości, pomimo humoru - dystansu, a także spójności. To kino, które strasznie chce być żartobliwe i wyluzowane, sielankowe i radosne, ale bardziej przypomina biesiadne wspominki.

Główni bohaterowie to, owszem, całkiem sympatyczna para - bracia. Naiwny maturzysta Adam (Filip Pławiak - po raz pierwszy w głównej roli kinowej) oraz jego starszy brat Antoni (Mateusz Kościukiewicz - po raz pierwszy nie jako chłopak z problemami). Adaś marzy o służbie w siłach lotniczych, dlatego komisja poborowa spod Rzeszowa kieruje go do marynarki w Świnoujściu. Antek to hulaka i wielbiciel spódniczek, przekonany, że młodszy brat musi zaznać trochę życia (seks i napitek), zanim trafi w kamasze.

Historia jak każda inna, dobry pretekst dla komedii z lat PRL-u. Im jednak dalej, tym ciężej. Wszystkiego jest za dużo i za nachalnie. Po kilkunastu minutach ma się wrażenie, że nie ogląda się filmu, tylko słucha kanału "lata 60." w jednym z muzycznych serwisów internetowych. Coraz bardziej rażą "rubaszne" żarciki, dialogi, które słyszeliśmy już tysiąc razy, scenki stereotypowo-rodzajowe (łapówki, ubecja, Barejowski absurd). Finał - sam w sobie rewelacyjny, głównie dzięki udziałowi Andrzeja Chyry - wprawia wręcz w osłupienie, gdyż z resztą filmu - poza bohaterami - ma niewiele wspólnego.

Jeżeli na ekranie zobaczy się własną durną i chmurną, pełną marzeń i nadziei młodość w PRL-u, pierwsze szaleństwa i miłości, jeżeli przymknie się oko na seksizm i sztampę, dwie godziny z "Biletem na Księżyc" mogą minąć szybko. Jeżeli jednak od komedii wymaga się bardziej oryginalnej myśli czy też subtelności, lepiej poszukać innego seansu.

Więcej o filmie:


https://vod.plus?cid=fAmDJkjC