FILM

Wojna światów (2005)

War of the Worlds
Inne tytuły: Out of the Night

Pressbook

29 czerwca 2005 roku świat ogarnie wojna... Na ekrany kin wejdzie najnowsza produkcja Paramount Pictures i DreamWorks Pictures „Wojna Światów” wyreżyserowana przez wielkie nazwisko przemysłu filmowego, laureata Oscara® Stevena Spielberga, z udziałem mega gwiazdy Toma Cruise’a. Współcześnie zrealizowana na podstawie klasycznej pozycji książkowej autorstwa H.G. Wellsa najnowsza wersja „Wojny światów” to przygodowy thriller science-fiction opowiadający o niezwykłej batalii toczącej się o przyszłość gatunku ludzkiego. Cała ta kosmiczno-ludzka rozgrywka pokazana jest z perspektywy jednej z przeciętnych amerykańskich rodzin, która w tej walce również uczestniczy.

Tom Cruise gra w filmie rolę Ray’a Ferriera, rozwiedzionego pracownika portowego, a jednocześnie niezbyt idealnego ojca. Wkrótce po tym jak jego była żona (Miranda Otto) i jej nowy małżonek wpadają do Ferriera, żeby podrzucić mu dzieciaki – nastoletniego Robbiego (Justin Chatwin) i młodszą córkę, Rachel (Dakota Fanning) w mieście rozpętuje się przedziwna burza z piorunami.

Chwilę później, na skrzyżowaniu nieopodal swojego domu Ray staje się świadkiem niezwykłego wydarzenia, które na zawsze odmieni życie jego samego i jego rodziny. Gigantyczna wojenna machina, osadzona na trójnogu, pojawia się nagle z głębi ziemi i zanim ktokolwiek jest w stanie zareagować, spala wszystko, co znajduje się w zasięgu jej rażenia. Ten z pozoru zwyczajny dzień w jednej minucie zmienia się w najbardziej niezwykłe wydarzenie całego życia uczestniczących w nim świadków – a jest to ni mniej, ni więcej mający przynieść katastrofalne skutki dla planety ludzi atak kosmitów na Ziemię.

Ray’owi od tej chwili przyświeca tylko jeden cel – zabrać dzieci jak najdalej od bezlitosnego, nowego wroga. Wyrusza tym samym wraz z dziećmi w podróż, która poprowadzi ich przez spustoszone przez najeźdźcę tereny, gdzie towarzyszyć im będą tłumy zdesperowanych i przerażonych uchodźców, uciekających przed kosmiczną armią Tripodów.

Niezależnie jednak od tego, gdzie nie mieliby się schronić, nie ma na świecie dla nich bezpiecznego miejsca, nie ma schronienia... Jedynie miłość Ray’a do dzieci i jego desperacja w dążeniu do zapewnienia najbliższym ochrony i bezpieczeństwa może uratować całą trójkę.

Paramount Pictures i DreamWorks Pictures mają przyjemność zaprezentować Państwu najnowszą produkcję Amblin Entertainment/Cruise|Wagner Production, film Stevena Spielberga “WOJNA ŚWIATÓW” /War of the Worlds/. Wyreżyserowany przez Stevena Spielberga obraz powstał na podstawie scenariusza autorstwa Josha Friedmana i Davida Koeppa, w oparciu o powieść H. G. Wellsa. Producentami filmu są Kathleen Kennedy i Colin Wilson, producentem wykonawczym Paula Wagner. W „Wojnie Światów” obok Toma Cruise’a udział wzięli Dakota Fanning, Miranda Otto, Justin Chatwin i Tim Robbins.

W ekipie twórców filmu znalazły się również sprawdzone nazwiska znane z wcześniejszych produkcji Spielberga, w tym autor zdjęć Janusz Kamiński, ASC, scenograf Rick Carter, montażysta Michael Kahn, A.C.E. oraz projektantka kostiumów Joanna Johnston. Muzykę do filmu skomponował John Williams. Efekty wizualne i animacyjne powstały za sprawa zespołu Industrial Light & Magic, na którego czele stanął specjalista w tej dziedzinie - Dennis Muren, współpracujący z Pablem Helmanem.

“Wojna Światów” wejdzie na ekrany kin 8 lipca tego roku. Oficjalna strona internetowa filmu to: www.waroftheworlds.com

Opublikowana po raz pierwszy w 1898 roku „Wojna Światów” autorstwa H.G. Wellsa, przełomowa pozycja książkowa opisująca atak kosmitów na Ziemię należy dziś do klasyki literatury. Przerażające w swojej wymowie widmo losu naszej planety wydzieranej z rąk ludzkich przez przybyszów z kosmosu, jak również obraz ludzi utrzymujących się przy życiu jedynie na podobieństwo mrówek uwieszonych wątłej gałęzi zachowało swoją moc i wymowę pomimo upływu ponad 100 lat. Z punktu widzenia reżysera, Stevena Spielberga, historia opisana przez Wellsa zachowuje swoją aktualność i nabiera szczególnego wymiaru właśnie w naszych czasach. Jak mówi nagrodzony przez Amerykańską Akademię Filmową twórca: „Sądziłem, że właśnie teraz jest odpowiedni moment, żeby pokazać wszystkim tę historię i nagłośnić jej przesłanie”. Znany z filmów o nieco bardziej gościnnych i przyjaznych przybyszach z innych galaktyk, Spielberg gotów był do ponownego sięgnięcia do tematu „międzyplanetarnych odwiedzin”. Jednak tym razem ostrzega, że nie będą to odwiedziny długopalczastego, przyjaznego ludziom kosmity. „Wojna Światów” nie jest jedną z tych opowieści o słodkich, łagodnych stworach z przestrzeni kosmicznej, z którymi każdy miałby ochotę się zaprzyjaźnić”.

Jak mówi Tom Cruise: „To, powiedzmy, historia o E.T., które zeszło na złą drogę. Nikomu nie radziłbym wejść takim stworom w paradę.” W filmie Cruise gra rolę Ray’a Ferriera, mężczyzny, który staje ostatecznie wobec testu siły swojego ojcostwa i poświęcenia dla dzieci w momencie, kiedy następuje atak kosmitów. „Powstaje pytanie: czy uda im się uciec przed groźnym najeźdźcą Ziemi? Czy uda im się w jakiś sposób przetrwać? I do jakich poświęceń i działań rodzic jest się w stanie posunąć, aby chronić swoje dzieci?” zastanawia się Cruise.

„Wojna Światów” to druga już po „Raporcie mniejszości” /Minority Report/ wspólna produkcja duetu aktorsko-reżyserskiego Spielberg-Cruise. „Trwająca od wielu, wielu lat nasza wspólna znajomość ewoluowała, wpływając jednocześnie na relacje aktor-reżyser. Tom jest niezwykle inteligentnym, kreatywnym partnerem, który wnosi na plan filmowy mnóstwo pozytywnej energii i pomysłów. Współpraca między nami wygląda w ten sposób, że bardzo się nawzajem inspirujemy. Uwielbiam pracować z Tomem Cruisem”, komplementuje aktora Spielberg.

Producentka i wieloletnia współpracowniczka reżysera Kathleen Kennedy twierdzi, że „Wojna Światów” stanowi dla Spielberg idealną szansę na zbadanie bardziej mrocznych stron możliwości jakimi dysponują kosmici. „Kiedy po raz pierwszy zaczęliśmy pracę nad projektem ‘E.T.’ była to dużo bardziej ostra i mroczna historia, która tak naprawdę zaczęła ewoluować i nieco później przybrała formę bardziej łagodną. Myślę jednak, że ta ostrzejsza, ciemniejsza strona zawsze w nim gdzieś wewnętrznie drzemała. I teraz właśnie przyszedł czas, żeby tę historię opowiedzieć.

„To jakby druga strona tego, co mieliśmy okazję oglądać na ekranie dwadzieścia lat temu”, dodaje scenograf Rick Carter. „To wtedy właśnie zostały nam przedstawione pewne formy kosmitów, które były bardzo łagodne, a nasz strach w stosunku do ‘obcych’ został pokazany jako nie mający właściwie słusznych podstaw. To dziecko drzemiące w każdym z nas rozumiało to doskonale. Dla mężczyzny, jakim jest teraz Steven, jak również dla czasów, w których przyszło nam żyć ci sami kosmici przyjęli teraz nieco inną formę.”

„Pomyślałem, że zabawnie byłoby zrobić naprawdę straszny film, z udziałem przerażających kosmitów, czyli zabrać się za coś, czego nigdy wcześniej nie robiłem”, mówi Spielberg.

Z dala od biur Pentagonu, czy też scenerii Gabinetu Owalnego w Białym Domu, „Wojna Światów” rozgrywa się w zwykłym świecie przeciętnych ludzi. „To bardzo prosta historia”, mówi Spielberg, „to historia o przetrwaniu, chęci przeżycia i staraniach ojca o uratowanie swoich dzieci w obliczu niebezpieczeństwa. To opowieść o podstawowych elementach ludzkiej natury i zachowań w obliczu wyjątkowego, nadprzyrodzonego wydarzenia.”

Cruise zauważa, że od samego początku Spielberg przedstawiał mu projekt tego przedsięwzięcia w bardzo subiektywnych, nie zaś obiektywnych kategoriach. „Zdajemy sobie sprawę, że cały świat jest w obliczu zagrożenia, jednak widzimy to oczami Ray’a Ferriera”, mówi Cruise i dodaje: „Spielberg ma niesamowite wyczucie ludzkiego zachowania. Stara się znaleźć i wychwycić jedyne w swoim rodzaju momenty, małe rzeczy, które zmieniają bieg wydarzeń. Steven robi tak za sprawą swoich filmów, które wprowadzają widza wprost do życia przedstawionych w filmie postaci i nich historii. Jesteś z nimi jako widz na swój sposób połączony, stąd też rzeczy, które są przerażające dla nich, są naprawdę przerażające również z twojego punktu widzenia. To, co dzieje się na ekranie dotyka również nas widzów.”

Jak mówi reżyser: „Chciałem, żeby Ray stał się jednym z nas, normalnych ludzi, ponieważ w filmie reprezentuje on na swój sposób cały zagrożony gatunek ludzki. On i jego rodzina są wyrażeniem naszych własnych lęków, sposobów na przetrwanie, naszej pomysłowości.”

Podobnie jak H.G. Wells, Spielberg chciał w założeniu opowiedzieć współczesną historię, co oznaczało sprowadzenie kosmitów do znajomego nam świata. „Sama historia może wydawać się zrodzona ze świata fantazji, jednak podejście do niej i potraktowanie jej jest hiperrealistyczne”, twierdzi producentka Kennedy. „Steven zawsze ma w zwyczaju zagłębianie się w zwykłe sprawy na tle niezwykłych wydarzeń i temat ten powraca również w „Wojnie Światów”.

Temat powraca w „Wojnie Światów”, a został zaczerpnięty z powieści H.G. Wellsa. Współautor scenariusza David Koepp, wraz z Joshuą Friedmanem otrzymał zadanie opowiedzenia epickiej historii w skali nieco bardziej osobistej. „To naprawdę bardzo dobry i błyskotliwy scenariusz”, mówi Kennedy, „trzyma się on oryginału, tego co stworzył H.G. Wells – założenia o osobistym spojrzeniu na rozgrywające się globalne wydarzenia.”

Koepp, który pomagał Spielbergowi we wprowadzeniu dinozaurów do współczesnego świata w obrazach „Juassic Park” oraz „The Lost World” stwierdza, że opowiedzenie historii filmowej prostymi słowami było tym razem koniecznością. „Miałem przekonanie, że inwazja obcych stworów na Ziemię jest tematem tak rozległym, że nigdy nie udałoby się nam kompleksowo pokazać jak mogłoby to prawdopodobnie wyglądać.”

W rezultacie, scenarzyści skupili się na jednym z wątków tej historii – efekcie, jaki miał atak kosmitów na jedną z przeciętnych amerykańskich rodzin. „Musieliśmy pójść dokładnie odwrotną drogą. Im bardziej skupiamy się na trzech głównych postaciach i ich dylematach – zaciskającym się wokół nich kręgu zagrożenia, braku informacji – tym bardziej przerażająca i osobista staje się ta historia”, mówi Koepp.

„Steven i ja wielokrotnie rozmawialiśmy na temat tego, że „Wojna Światów” jest największym ‘małym filmem’, który mieliśmy okazje nakręcić”, dodaje Cruise. „To epicka opowieść – największe przedsięwzięcie filmowe, którego byłem udziałem. A jednocześnie to również najbardziej osobista historia o rodzinie. Steven, David i ja rozmawialiśmy o nim jak o filmie, który chcielibyśmy zadedykować swoim dzieciom, pokazując w ten sposób jak bardzo je kochamy i jak nam na nich zależy. Myślę, że w dużej mierze jest to obraz pokazujący uczucia rodziców w stosunku do dzieci oraz poświęcenia, do jakich są zdolni w stosunku do nich.”

Historia przedstawiona przez Wellsa miała tak wielki i trwały wpływ na naszą kulturę, że trudno sobie wyobrazić, że w momencie opublikowania książki koncepcja istnienia przybyszów z innej planety była kompletnie nowa i absolutnie radykalna. Wojna Światów położyła podwaliny pod cały gatunek – książek, filmów, programów telewizyjnych, radiowych i przynajmniej jeden musical, odnoszących się do inwazji kosmitów na Ziemię.

„Powieść zdaje się powraca nieustannie za każdym razem, kiedy stajemy wobec strachu przed czymś nieznanym, atakującym nas na swój sposób”, komentuje powieść swojego dziadka H.G. Wellsa zoolog i autor książek Dr Martin Wells, który odwiedził plan filmowy razem ze swoją rodziną. „Jest w tym przesłanie o znaczeniu pewnych wydarzeń dla świata, co wprowadza je jednocześnie do świata radia, filmu i literatury.”

„Kiedy po raz pierwszy przeczytałem powieść Wellsa, uderzyła mnie niewyobrażalna wręcz siła jego wyobraźni w tworzeniu wiarygodnego scenariusza, który przenosi czytelnika w to miejsce i ten czas”, mówi Cruise.

Reżyser Spielberg chciał w założeniu trzymać się siły płynącej z opowieści Wellsa, unikając jednak pewnych komunałów i sztampy powielanej przez naśladowców autora. „Stworzyliśmy, zatem listę tematów, które naszym zdaniem nie powinny się były znaleźć w naszym filmie”, mówi Koepp. „Czyli żadnych elementów związanych z burzeniem znanych miejsc i budowli, żadnych scen rozgrywających się na Manhattnie i pokazujących jego destrukcję, żadnych zdjęć generałów stojących wokół wielkiej rozłożonej mapy i dowodzących tym papierowym planem kontrataku, żadnych ekip telewizyjnych filmujących obrazy zniszczenia.”

„No i żadnych Marsjan”, dodaje Spielberg. „Byliśmy przecież już na Marsie i wiemy, że nie ma tam żadnych istot żywych.”

„To, co praktycznie pozostało nam po wyeliminowaniu zbędnych elementów stanowi jądro książki Wellsa: to relacja z pierwszej ręki, relacja sytuacji ataku kosmitów na Ziemię”, mówi Koepp.

Spielberg i Cruise rozglądali się za nowym projektem filmowym, który mogliby wspólnie zrealizować, po zakończonej sukcesem pracy przy obrazie „Raport mniejszości” /Minority Report/. Jak mówi aktor: „Praca ze Stevenem jest dla mnie spełnieniem marzeń. Dorastałem oglądając jego filmy, wręcz uważnie je studiując. Często żartujemy sobie, że znam jego realizacje filmowe lepiej niż on sam! To prawdziwa lekcja opowiadania historii – za każdym razem, kiedy oglądam jego produkcje jest to dla mnie ważna lekcja.”

Możliwość kolejnej współpracy pojawiła się dokładnie przed wejściem na ekrany „Raportu mniejszości”, kiedy Cruise odwiedził reżysera na planie filmowym filmu „Złap mnie jeśli potrafisz” /Catch Me If You Can/. „Wtedy to właśnie Steven wymienił trzy ewentualne nowe projekty; „Wojna Światów” była właśnie tym trzecim. Spojrzeliśmy tylko po sobie i od razu wiedzieliśmy, że to jest to. Jak tylko usłyszałem ten tytuł, powiedziałem ‘O rany! „Wojna Światów” - oczywiście!’. I tak to się wszystko zaczęło”, wspomina aktor.

Mega gwiazda o światowej sławie, trzykrotnie nominowany do nagrody Akademii, Tom Cruise wnosi do granej przez siebie postaci Ray’a Ferriera niesamowitą energię i jednocześnie złożoność psychologiczną. Jak mówi Spielberg: „Tom po prostu rozpala ogień tego filmu, ma ogromny potencjał siły życiowej i wyjątkową prezencję. Ma w sobie to wewnętrzne światło, które rozświetla każdą scenę z jego udziałem, no i samą postać granego przez niego Ray’a.”

Entuzjazm i energia Cruise’a na planie filmowym okazały się, z korzyścią dla całego filmu, były wręcz zaraźliwe. Jak zauważa aktor Tim Robbins: „Przy nim nie ma obijania się. Tom jest bardzo profesjonalnym aktorem, który chętnie dzieli się z innymi swoimi pomysłami i doświadczeniem. Jeśli nawet toczą się próby bez kamery, on zawsze daje z siebie wszystko, na sto procent i całkowicie wciela się w postać.”

Ray’owi Ferrier daleko do wszystkich szlachetnych, czy też diabolicznych postaci granych przez Cruise’a w jego niedawnych projektach filmowych. Jak wspomina Spielberg: „Kiedy po raz pierwszy rozpoczęliśmy współpracę nad tym przedsięwzięciem powiedziałem Tomowi - ‘Tak naprawdę to chciałbym nakręcić film, w którym grana przez ciebie postać nie miałaby nic z heroizmu – on przecież ucieka przed niebezpieczeństwem’. To, co przyświeca działaniom Ray’a to myślenie w kategoriach ‘W jaki sposób uda mi się utrzymać rodzinę razem? Jak mogę zapewnić dzieciom bezpieczeństwo? Tom nadawał się do tego idealnie. Był podekscytowany myślą, że jedynym starciem, które będzie się rozgrywać z jego udziałem na ekranie jest wojna o zachowanie bezpieczeństwa rodziny.”

Osobista historia stanowiąca sedno tej epickiej odyseji opiera się na motywie ‘nieoczekiwanego bohatera akcji’. „Na początku filmu, Ray jest kompletnie niekompetentny jako ojciec”, tłumaczy Koepp. „Nie jest zbytnio nawet zainteresowany byciem ojcem, zasadniczo ponieważ jest przekonany, że niezbyt mu wychodzi w tej roli. No i tak naprawdę, to rzeczywiście w ojcowaniu jest raczej słaby. Nie sprawdził się w tej roli. Dzieci nie bardzo go nawet lubią, nie rwą się też do odwiedzin w domu ojca.”

Jak mówi Cruise: „Ja sam jestem zupełnie innym typem ojca dla moich dzieci niż Ray. On po prostu nie rozumie natury dziecka i nawet nie stara się jej zrozumieć, bo jest skupiony wyłącznie na sobie. Kiedy sprawy przybierają tragiczny obrót, początkowo to on patrzy w ich stronę, jakby oczekując od nich właśnie pomocy i wsparcia. Można powiedzieć, że Ray jest w tym momencie bardziej dzieckiem, niż Robbie i Rachel.”

Jak mówi Kathleen Kennedy: „Ray na swój sposób nie był w stanie poświęcić się byciu ojcem. Nie wykazuje chęci pokazania się z bardziej dorosłej i odpowiedzialnej strony. Jego emocjonalne dojrzewanie jest swoistą podróżą, której staje się udziałem – musi bowiem zrozumieć, że uczestniczenie w życiu tych dzieci jest najważniejszą sprawą, którą może dla nich zrobić.”

W centralnym punkcie filmowej historii, w otoczeniu destrukcyjnych sił i śmierci, znajduje się emocjonalna podróż, jaką odbywają Ray i powierzone jego opiece dzieci. „Jest to właśnie ten element, który odróżnia ten obraz od wielu innych podobnego gatunku. Siłą napędową „Wojny Światów” są bowiem mocno zarysowane postaci. To bardzo charakterystyczna rzecz dla dynamiki przedstawionej na ekranie odyseji rodzinnej i dynamiki ich walki o przetrwanie”, tłumaczy Kennedy.

Na początku opowiadanej przez Spielberga filmowej historii między ojcem i dziećmi daje się wyraźnie wyczuć bolesny dystans emocjonalny. Rachel (Dakota Fanning) i Robbie (Justin Chatwin) wręcz powłóczą nogami, kiedy mają się zjawić w domu ojca na rzadkie, ale jednak obowiązkowe weekendy. Jednak wyzwanie, jakie stanowi dla Ray’a zmaganie się z opryskliwym nastolatkiem i małomówną córką szybko bledną w obliczu nadciągającego niebezpieczeństwa.

Krótko po tym, jak była żona Ray’a i jej obecny mąż zostawiają dzieci u ich naturalnego ojca, bohater filmu staje twarzą w twarz z ostatecznym testem ojcowskiej roli, która, jak tłumaczy Spielberg, „polega na tym, żeby chronić tych, których kochamy, a jeśli to konieczne, uciekać i w ten sposób chronić ich życie.”

Kiedy rozpoczyna się atak Tripodów, nic właściwie nie liczy się w takim stopniu jak chęć zachowania bliskich sobie przy życiu. „Możemy, naturalnie w intelektualny sposób tłumaczyć, że chodzi o powstrzymanie ataku wroga. Możemy starać się być przy tym bardzo przekonujący, wykorzystywać całe uzbrojenie przeciwko wrogowi, jednak nie uda nam się tej nawałnicy powstrzymać. To najgorszy koszmar, który mógł się nam przyśnić. Daje się wyczuć, że ta okoliczność dotyka każdego Amerykanina”, komentuje przesłanie filmu nadzorujący prace zespołu efektów wizualnych Dennis Muren.

Mając zaraz obok siebie rozpadający się na kawałki świat, rodzinne napięcia są jeszcze bardziej wyeksponowane. W ciągu tych kilku minut, które zmieniają oblicze świata, Ray Ferrier musi stać się ojcem, którym do tej pory nie udawało mu się być. Scenariusz jest prosty - albo stanie się tak, albo jego dzieci będą musiały zginąć. „Jest to film, który z punktu widzenia rodzica stanowi najgorszy z możliwych scenariuszy”, mówi Cruise. „Ray musi stać się dla swoich dzieci innym ojcem, innym niż był do tej pory. Kartą przetargową jest życie całej ich trójki.”

Córkę Ray’a, Rachel, gra w filmie 11-letnia Dakota Fanning. Młoda aktorka zdążyła już zagrać w wyróżnionym wieloma nagrodami telewizyjnym miniserialu „Steven Spielberg’s Taken”, jak również w produkcji studio DreamWorks „The Cat in the Hat”.

Jak mówi Spielberg: „Dakota Fanning przyszła mi do głowy jako kandydatka do roli Rachel od razu, kiedy skrystalizował się sam pomysł „Wojny Światów”. Nie znam żadnej innej dziewczynki w jej wieku, która lepiej potrafiłaby zagrać tę rolę, a przy tym wykazywała tyle intuicji jeśli chodzi o pokazanie niuansów ludzkiej natury. Ona jest na swój sposób bardzo dorosłą i mądrą osobą. Ta wewnętrzna mądrość przydała się wyjątkowo aktorce grającej rolę córki niezbyt do tej pory godnego tej nazwy ojca. W niektórych przypadkach, grana przez Dakotę postać wykazuje większą dojrzałość niż jej własny ojciec, co daje na ekranie ciekawą mieszankę osobowości i psychologicznych sytuacji.”

Fanning, która ma na swoim koncie między innymi projekty filmowe z udziałem takich gwiazd jak Robert De Niro i Denzel Washington, jest naprawdę znakomitą aktorką. Jak wspomina Tim Robbins: „Już kiedy zobaczyłem pierwszą scenę z jej udziałem, pomyślałem: ‘O rany, to dziecko gra tak, jakby miało ze 35 lat’. Była tak skupiona i zaangażowana emocjonalnie. Jak na 11-letnie dziecko ma niesamowitą dojrzałość.”

Dla małej Fanning możliwość spotkania się na planie filmowym z artystami takiego formatu jak Spielberg i Cruise było marzeniem życia. Jak sama mówi: „Praca z Tomem i Stevenem była niezwykle inspirująca i pouczająca. Wiele się podczas niej nauczyłam. Jestem szczęśliwa, że miałam możliwość pracować ze Stevenem, a do tego Tom starał się zawsze, żeby praca na planie była jednocześnie przyjemnością. On jest taki miły, zawsze starał się żeby wszystko było wyjątkowe.”

W roli brata Rachel, Robbiego, Spielberg obsadził stawiającego pierwsze aktorskie kroki Justina Chatwina. Jak mówi reżyser: „Długo szukałem kogoś, kto mógłby zagrać syna Toma. Widzieliśmy Justina w ‘Chumscrubber’ . Był to jego fenomenalny debiut i trzeba powiedzieć, że dokonaliśmy trafnego wyboru. W „Wojnie Światów” Justin jest bardzo przekonujący w napiętej relacji siedemnastoletniego Robbiego z ojcem. Robbie jest w tym trudnym wieku, kiedy dzieciaki pragną zarówno akceptacji, jak i niezależności. To połączenie oczekiwań i przepaści jaka dzieli syna i ojca sprawiają, że ich relacja jest bardzo napięta. „Justin został obsadzony w tej roli, ponieważ wydawał się wiarygodny w wydaniu buntowniczego młodego chłopaka”, mówi Spielberg. „On jest na swój sposób reprezentantem całego pokolenia dzieciaków, które nie zgadzają się z tym, co ich rodzice mówią, czy też jak się noszą.” Robbie otwarcie i odważnie obnosi się ze swoją niechęcią do ojca, a najjaskrawszym przykładem kontrastu między nimi może być czerwono-biała czapka Red Sox, którą nosi w opozycji do granatowej czapki ojca z napisem Yankee.

O ile na ekranie obserwujemy ciągłe tarcia i spięcia pomiędzy filmowym ojcem i synem, to poza planem Cruise był dla młodego aktora sporym wsparciem i punktem odniesienia. Jak wspomina Justin Chatwin: „Tom zawsze znalazł dla mnie chwilę czasu. To wspaniałe móc pracować z gwiazdą takiego formatu, a jednocześnie mieć świadomość, że zawsze możesz skorzystać z jego rady i kompetencji aktorskich.”

Filmowa więź pomiędzy bratem i siostrą w założeniu miała stanowić rekompensatę za nieudane relacje z ojcem, mało stabilne gniazdo rodzinne i związek matki z nowym partnerem. Jak tłumaczy Justin Chatwin: „„Wojna Światów” to współczesna historia, która opowiada o przeżywającej kryzys, rozbitej rodzinie. Ojciec i syn nie mogą w żaden sposób się porozumieć, podobnie jak ojciec z córką. Dwójka dzieci żyje właściwie w świecie, w którym mają tylko siebie nawzajem.”

Podczas produkcji, filmowa więź pomiędzy rodzeństwem przełożyła się również na bliską przyjaźń aktorów odtwarzających role młodych bohaterów. Jak mówi Dakota Fanning: „Justin jest dla mnie po prostu jak prawdziwy starszy brat. Spędziliśmy ze sobą tyle czasu w różnych miejscach – Nowym Jorku, Wirginii i Kalifornii, że naprawdę odczuwam, jakby był moją rodziną. Świetnie się rozumiemy i bawimy razem.”

Dla Chatwina, towarzystwo młodej aktorki było również niezwykle inspirujące. Jak mówi: „Dakota Fanning to piękna dziewczynka, ale ma też głowę na karku. Jest fenomenalna jako aktorka. Nie wiem, gdzie nauczyła się tak grać, ale ja uczę się od niej każdego dnia.”

Australijka Miranda Otto na krótko odwiedziła Los Angeles, kiedy jej agent zadzwonił i poinformował aktorkę o spotkaniu ze Stevenem Spielbergiem. Dla Otto nie był to jednak najlepszy moment na planowanie projektów filmowych, ponieważ była w tym czasie w ciąży. Z punktu widzenia reżysera nie była to jednak żadna przeszkoda, wprost przeciwnie – Otto jako ciężarna była żona Ray’a wpisywała się znakomicie w złożoność tej relacji. Jak tłumaczy Kennedy: „To nie jest tak, że tych dwoje ludzi nic już do siebie nie czuje. Nadal oboje żywią do siebie ciepłe uczucia, podobnie jak wielką troską otaczają swoje wspólne dzieci. Jednak w ich relacji coś nie wyszło. Ciąża aktorki, zaakcentowana dodatkowo w filmie, dała możliwość pokazania wejścia kobiety w nowe życie i w nowy związek.”

Jak mówi Spielberg: „Między Ray’em i Mary Ann jest pewna przepaść. Wyobrażam sobie, że tych dwoje poznało się i pobrało w młodym wieku, jednak nigdy nie udało im się pokonać przepaści dzielącej ich ze względu na wykształcenie i pochodzenie. Ray to pracownik fizyczny, rozładowujący w porcie kontenery. W głębi serca jest nadal dużym chłopcem. Związał się z arystokratką z Connecticut, o nienagannych manierach. Oboje zakochali się w sobie i mieli razem dwójkę dzieci. Ray jest bardzo seksowny – to bądź co bądź Tom Cruise – a Mary Ann pokochała go takim, jakim był pomimo zupełnie różnych stylów życia. W ich wychowaniu i zachowaniu była jednak ogromna przepaść, którą dało się zauważyć przy podejściu do wielu rzeczy. Z mojego punktu widzenia, taka rozbieżność charakterów bardzo przysłużyła się temu filmowi.”

O ile postać grana przez Otto nie pojawia się w filmie zbyt często, to jednak jest niezbędnym punktem odniesienia dla całej historii. Jak tłumaczy Koepp: „Pierwszym impulsem Ray’a jest doprowadzenie dzieci do matki, ponieważ zdaje sobie sprawę, że ona może się nimi zaopiekować najlepiej. Nie jest natomiast przekonany co do własnych umiejętności w tym względzie.

Zarówno Spielberg, jak i Cruise są wielkimi fanami adaptacji „Wojny Światów” z 1953 roku w reżyserii George’a Pala i Byrona Haskina. Reżyser zwrócił się zatem z pytaniem do aktorów grających wówczas role Ray’a i Mary Ann – Gene Barry’ego i Ann Robinson czy nie zechcieliby wystąpić również w jego własnej adaptacji powieści. Na początku swojej artystycznej kariery Spielberg miał okazję wyreżyserować jeden z odcinków telewizyjnego serialu „The Name of the Game” z udziałem Barry’ego. Jak mówi aktor: „Czuję się szczególnie wyróżniony mając szansę powrócenia na ekran w kolejnej wersji „Wojny Światów”. Kiedy patrzę na moją kreację Ray’a sprzed lat, a było to dawno, dawno temu, w tym czasie film okazał się być niesamowitym wydarzeniem. A teraz, 53 lata później, ponownie jestem na planie „Wojny Światów”, oddając ukłon w stronę wielkiego reżysera naszych czasów – Stevena Spielberga. To wielki moment w moim życiu móc pojawić się w obsadzie tego wielkiego filmu.”

Z kolei Ann Robinson mówi: „Powrót na plan filmowy, w dodatku pod kierownictwem największego reżysera naszych czasów i z udziałem najpopularniejszego aktora na świecie, Toma Cruise’a to dla mnie ogromne osiągnięcie i wielka radość.”

Z kolei Spielberg komentuje obecność w obsadzie dwojga aktorów z poprzedniej wersji w ten sposób: „Dla mnie sprowadzenie na plan głównych bohaterów wersji „Wojny Światów” z 1953 roku było czymś absolutnie wyjątkowym. Byłem wielkim fanem Gene Barry’ego, kiedy miałem okazję z nim współpracować. Drugą, czy też trzecią rzeczą wyreżyserowaną przeze mnie w życiu był odcinek serialu „The Name of the Game”, w którym Gene grał jedną z głównych ról. Był to odcinek science-fiction, stanowiący pewne odejście od typowej wymowy serialu. Myślę więc, że Gene był raczej zdziwiony, kiedy zadzwoniłem do niego i zapytałem: ‘Hej, a może byś tak wrócił na plan filmowy z Ann Robinson i pojawił się w jakimś epizodzie?’ W naszym obrazie wielokrotnie składaliśmy hołd oryginalnej wersji filmowej książki H.G. Wellsa. Nie mam wątpliwości, że dla Gene i Ann pojawienie się w naszym filmie było dużą przyjemnością.”

Jedną z głównych postaci filmu, która nie jest w żaden sposób spokrewniona z rodziną Ray’a, a w dużym stopniu wpływa na rozwój akcji i staje się w pewnym momencie prawdziwym zagrożeniem dla głównych bohaterów jest tajemniczy Ogilvy. W kulminacyjnym punkcie rozwoju akcji, kiedy Ray wraz z córką szukają schronienia na napotkanej przypadkowo farmie, a ostateczna rozgrywka między gatunkiem ludzkim i kosmitami nabiera zastraszającego tempa, pojawia się nagle nieznajomy, prowadzący naszą dwójkę do piwnicy starego domu. Cała historia przybiera niespodziewany obrót, a napięcie urasta do niewiarygodnych rozmiarów, kiedy staje się jasne, że kosmici nie są jedynym zagrożeniem dla uciekającej przed nimi rodziny.

Tym nieznajomym, który wyprowadza ojca i córkę spod ostrzału ataku kosmitów jest tajemniczy, złamany życiem człowiek – Ogilvy. W rolę tę wcielił się laureat Oscara®, znakomity aktor – Tim Robbins.

Jak określa tę postać Spielberg: „Ogilvy jest facetem, który stracił całą swoją rodzinę, podobnie zresztą jak wielu innych ludzi, którym udało się przeżyć starcie z kosmitami. Ukrywał się od tego czasu w piwnicy swojego wiejskiego domu. Ma pewien plan, który chce zrealizować, ale jest to plan obłąkańczy. Patrząc na jego zachowanie staramy się w pewien sposób go tłumaczyć, wiemy bowiem, że ten człowiek tyle wycierpiał, że ma prawo myśleć w sposób szaleńczy. Jednak z czasem jest on takim samym zagrożeniem dla Ray’a i Rachel, jak sami najeźdźcy z kosmosu.”

Jak mówi Robbins: „W samym środku toczącej się akcji rozgrywa się skomplikowany i niezwykle intensywny dramat psychologiczny. Jest to sytuacja bardzo niebezpieczna ponieważ człowieka, którego spotykają na swojej drodze Ray i Rachel trapią niewiarygodne wręcz psychozy. Nie jest to po prostu jakiś rodzaj wyimaginowanego niebezpieczeństwa, ale rozgrywający się najprawdziwszy dramat psychiczny, który możemy zrozumieć jedynie przez pryzmat rozgrywających się dookoła wydarzeń.”

„Myślę, że to bardzo odważne ze strony Stevena, zdecydować się na pokazanie tak intensywnej emocjonalnie konfrontacji Ray’a z Ogilvym”, mówi Kennedy i dodaje: „To bardzo odważne posunięcie w kontekście filmu takiego jak ten, ale jest to jednocześnie element, który odróżnia film Spielberga od innych produkcji tego gatunku i pokazuje, że jest to dramat, którego siłą napędową są postaci i ich psychologia. Ten moment jest niezwykle ważny dla pokazania dynamiki relacji rodzinnych i dynamiki chęci przetrwania.” Aktor, który zagrał rolę Ogilvy’ego był dokładnie taką osobą, jakiej szukali twórcy filmu. „Kandydatura Tima Robbinsa przyszła nam do głowy już bardzo wcześnie na etapie kompletowani obsady”, mówi Kennedy. „Biorąc pod uwagę skalę jego aktorskich możliwości, Tim był osobą, która z naszego punktu widzenia mogła poradzić sobie z przykuciem uwagi widzów przez stosunkowo niedługi czas, kiedy pojawia się na ekranie.”

Ogilvy jest jednym z tych nieco zmienionych elementów, które fani książki Wellsa znają również w wersji ekranowej. „Ogilvy przypomina postać ‘the Curate’ z powieści H.G. Wellsa, z którym główny bohater zmuszony jest dzielić bardzo niewielką przestrzeń”, zauważa Spielberg. „Jest to ta część książki, która napawa nas niepokojem i swoistym dyskomfortem. Chciałem oddać w filmie właśnie ten dręczący dyskomfort.”

Przedstawiona w filmie historia zaczyna się prawie dosłownie w miejscu przecięcia się dróg szybkiego ruchu i rzeki wylewających się z miasta uchodźców, zanim nie zaprowadzi naszych bohaterów do mrocznej, ciasnej piwnicy. „Ta podróż odbywa się po przez ogołocone atakiem kosmitów, jałowe przestrzenie, gdzie jedynym punktem odniesienia są podstawowe elementy krajobrazu – droga, rzeka i najprostsze sposoby dotarcia do jakiegoś miejsca”, mówi scenograf filmu Rick Carter. „A potem nagle widzimy, że bohaterowie znajdują się w punkcie, w którym czas jakby się cofnął, ponieważ w miejscu tym nie ma nic oprócz wiejskiego domu na wzgórzu. Nad tym wzgórzem przetacza się cała wojenna machina, następuje starcie pomiędzy ludźmi a kosmitami, a następnie rozgrywa się w tej samej scenerii klaustrofobiczna scena. W tym momencie bycie uciekinierem nie wydaje się być najgorszą z możliwych opcji.”

Jak mówi Steven Spielberg: „Cała ta historia to odyseja. To podróż, którą odbywa nasz bohater, którym kierują podstawowe ludzkie instynkty. Zaczyna się w New Jersey, a kończy w Bostonie; to zdawałoby się niewielka odległość, w porównaniu z tym jak wielką drogę musieli odbyć przybysze z kosmosu. Jednak z drugiej strony, ta podróż to cała wieczność.”

Produkcja nabrała dość zawrotnego tempa w momencie, kiedy Tom Cruise i Steven Spielberg zdecydowali się skupić swoją uwagę na „Wojnie Światów”. Producentka Kathleen Kennedy wspomina rozmowę, jaką odbyła ze Spielbergiem na początku etapu przygotowań do filmu. „Steven powiedział do mnie, ‘Ok. nakręcimy ten film, ale musimy to zrobić szybko, zaczynamy kręcenie zdjęć za trzy tygodnie. Nie oszalej jednak, kiedy trafi w twoje ręce scenariusz filmu. Po prostu zwróć uwagę na to, że tam są tylko trzy zasadnicze osoby – one stanowią jądro filmu, a tylko od czasu do czasu będziemy potrzebować około 1.000 ludzi, żeby przebiegli gdzieś z tyłu podczas kręcenia scen zbiorowej ucieczki.”

Na jesieni 2004 roku zespół produkcyjny szybko został skompletowany po obu stronach wybrzeża Stanów Zjednoczonych, Wschodnim i Zachodnim, przygotowując się do rozpoczęcia zdjęć, wyszukując odpowiednich lokalizacji, przygotowując sceny dźwiękowe i plenery, które ostatecznie miały być wykorzystane w filmie, po tym jak ekipa wróciła do Los Angeles wkrótce po zakończeniu zimowych ferii. „Na Wschodnim Wybrzeżu praca szła już pełną parą”, wspomina Kennedy, „nieco później, równolegle rozpoczęła swoje działania ekipa Zachodniego Wybrzeża, kładąc podwaliny pod dalsze działania.”

Etap przedprodukcyjny zajął w przybliżeniu połowę czasu potrzebnego normalnie do wykonania tego typu zadania, przy takiej skali i zakresie projektu. Spielberg zauważa jednak: „Nie było to wyjątkowe osiągnięcie. Prawdę mówiąc w mojej karierze ostatnich 12 lat był to najdłuższy czas przedstartowy. Pracowaliśmy przy „Wojnie Światów” powoli i z rozmysłem.”

„Są pewne powody, dla których byliśmy w stanie nakręcić ten film w takim szybkim tempie”, podkreśla jednak autor zdjęć, długoletni współpracownik Spielberga, Janusz Kamiński. „Przede wszystkim, pracowaliśmy z reżyserem, który zabiera się do materiału filmowego z ogromną pewnością, który zna się na gatunku i wie doskonale jak się kręci tego typu filmy. Wszyscy zgodnie przyznają, że jest niewielu reżyserów z takim doświadczeniem i wizją realizacji projektu o podobnej skali i zakresie, a jednocześnie czyniącego to z taką zręcznością. „To przerażające, ponieważ wszystko odbywa się w zawrotnym tempie. Jednocześnie, jest to niezwykle mobilizująca i energetyzująca siła”, mówi projektantka kostiumów Joanna Johnston. „Nie znam osobiście nikogo, kto pracowałby w takim zawrotnym tempie, jak robi to Steven. On doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co chce osiągnąć”, dodaje. Jasność co do realizowanego przedsięwzięcia, zdecydowanie, znakomita komunikatywność i kontakt z zespołem pracującym przy filmie, z którym reżyser wielokrotnie wcześniej spotykał się na planie filmowym, sprawiły, że projekt mógł być zrealizowany nie przekraczając wyznaczonych wcześniej ram czasowych.

Kompetencja zespołu twórców filmu na etapie przedprodukcyjnym była w dużej mierze wynikiem znajomości stylu pracy reżysera. „Większość z zatrudnionych na planie ludzi, stojących na czele poszczególnych dużych działów produkcji, łącznie ze mną, współpracuje ze Stevenem od 15-20 lat”, mówi Kennedy.

Wiele z tych osób współpracowało ze Spielbergiem w ciągu ostatnich lat przy licznych projektach: producentka Kathleen Kennedy (15 wspólnych filmów), producent Colin Wilson (10 filmów), operator Janusz Kamiński (9 filmów), scenograf Rick Carter (6 filmów), montażysta Michael Kahn (19 filmów), kompozytor muzyki filmowej John Williams (21 filmów), nadzorujący pracę zespołu efektów wizualnych Dennis Muren (10 filmów), projektantka kostiumów Joanna Johnston (4 filmy), koordynator zespołu kaskaderskiego Vic Armstrong (5 filmów), dekoratorka planu Anne Kuljian (3 filmy), rekwizytor Doug Harlocker (2 filmy) oraz pracujący nad dźwiękiem sound mixer Ron Judkins (11 filmów).

Jak mówi producent Colin Wilson: „Przypisuję zasługę realizacji naszego projektu w tak krótkim czasie umiejętności skompletowania zaufanego i kompetentnego zespołu realizującego przedsięwzięcie”. Sam Wilson zaczynał współpracę ze Spielbergiem jako montażysta, a następnie z czasem zajął się produkcją obrazów reżysera.

Wyjątkowa umiejętność reżysera w znajomości świata efektów specjalnych i pracy kamery znalazła swoje miejsce i miała ogromne znaczenie na wstępnym etapie produkcji filmu. Harmonogram kręcenia zdjęć pokazywał, że reżyser zdaje sobie sprawę, że więcej czasu na realizację swoich zadań będą potrzebować specjaliści Dennis Muren, Pablo Helman wraz z zespołem Industrial Light & Magic na wykonanie skomplikowanych efektów wizualnych.

„Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że mamy w filmie dość sporą liczbę efektów specjalnych, a mamy znacznie ograniczony czas przeznaczony na etap postprodukcji”, mówi Kennedy. „Wiedzieliśmy też od razu, że z punktu widzenia realizacji filmu ważne jest aby duże sekwencje wymagające nakładu pracy i czasu zostały zawczasu zrealizowane, co pozwoliłoby na wprowadzenie ich do filmu w odpowiednim momencie. Dawało to czas ILM realizacji tego zadania przed rozpoczęciem sekwencji na Wschodnim Wybrzeżu – sekwencji na skrzyżowaniu dróg, gdzie ogromny tłum ludzi współgra z efektami specjalnymi.”

Scenograf filmu Rick Carter wspomina jak zadzwonił do niego Steven Spielberg na kilka miesięcy zanim produkcja ruszyła pełną parą. „Wskoczyłem wtedy szybko do samolotu i wróciłem do New Jersey, gdzie miano kręcić sceny rozgrywające się w filmie. Pierwszego dnia poszukiwań planów filmowych odwiedziłem okolice Newark. Tam znalazłem idealne miejsce, w którym rozgrywają się początkowe sceny „Wojny Światów” – spotkanie z kosmitami na ogromnym przecięciu pięciu ulic.”

Trzy miesiące później ekipa filmowców zapełniła miejsce w Ironbound, niewielkiej, blisko żyjącej ze sobą społeczności w Newark, w stanie New Jersey. Upstrzona portugalskimi i brazylijskimi restauracyjkami, barami i piekarniami lokalizacja wybrana do początkowych sekwencji filmu przypadła do gustu szczególnie Tomowi Cruise’owi, który dwukrotnie mieszkał w New Jersey. Jak mówi: wychowywałem się i dorastałem w miejscach takich jak te.”

Przy pomocy setek statystów, członków ekipy filmowej, ciężarówek i sprzętu filmowego ruszyły prace nad największą sekwencją filmu – pierwszym spotkaniem Ray’a z pojazdem przybyszów z kosmosu – Tripodem.

Spielberg zapoznał się wnikliwie ze skrzyżowaniem w Newark i kilkoma innymi kluczowymi lokalizacjami filmu zanim jeszcze ruszyły kamery. Pracował nad tym surowym materiałem na komputerze w procesie nazywanym fachowo pre-wizualizacją. Proces ten polega na tym, że klasyczne storyboardy zostają poddane animacji i przerobione na trójwymiarowe sekwencje, które pokazują nie tylko to, jak wygląda z grubsza scena, ale również ujawniają każdy aspekt danej lokalizacji, w tym planów filmowych, aktorów, ustawienia kamer i ekipy.

O ile Spielberg często korzystał z pomocy komputerów na etapie przedprodukcji, chcąc dokonać wizualizacji pewnych scen, to jednak: „Jest to pierwszy film, przy którego tworzeniu wykorzystywałem komputer do dokonania animacji wszystkich storyboardów”. Reżyser odwiedzał właśnie swojego dobrego znajomego George’a Lucasa, kiedy ten pokazał mu jak wykorzystuje ten proces przy tworzeniu własnych filmów. „Udało mi się skorzystać z wiedzy i doświadczenia w tej dziedzinie wszystkich ekspertów pracujących w ILM przy „Gwiezdnych wojnach”, I, II i III odcinku najnowszej trylogii George’a. Kiedy zakończyli swoje wcześniejsze zadania natychmiast ich przejąłem do naszego projektu”, mówi Spielberg.

Z kolei producentka Kathleen Kennedy dodaje: „Wykorzystanie pre-wizualizacji było dla nas fantastycznym narzędziem komunikowania się. Kiedy w sierpniu odwiedziliśmy wszystkie potencjalne lokalizacje zeskanowaliśmy dane terenu i otoczenia na komputer, budując kolejne sekwencje wokół rzeczywistych plenerów. Steven dosłownie zamieszkał w tym samym pomieszczeniu, gdzie specjaliści ILM tworzyli swój pre-wizualizacyjny materiał. Stworzona w ten sposób reprezentacja rzeczywistości, bardzo przydała się przy kręceniu zdjęć.”

Nadzorujący prace pre-wizualizacyjne Dan Gregoie był jednym z czołowych specjalistów zespołu animatroniki pracującego przy dwóch ostatnich częściach „Gwiezdnych wojen”. Jak tłumaczy: „Tworzenie materiału prewizualizacyjnego zaczyna się podobnie, jak tworzenie paragrafu tekstu. Dajmy na to chcemy w założeniu pokazać sekwencję ‘Tripod unosi się nad ziemią w Newark, w New Jersey’. Steven ma to dokładnie ułożone w głowie i wszystko niby dobrze, ale jak wytłumaczyć to innym zaangażowanym w kręcenie tej sceny osobom, poczynając od szeregowych pracowników pomocniczych. Zatem nasze zadanie polegało na zbudowaniu trójwymiarowej wersji skrzyżowania w Newark i każdy, kto zobaczył naszą prezentację zdawał sobie sprawę z tego, o czym mówi Steven.”

Pre-wizualizacja umożliwiała również aktorom zobaczenie tych elementów, których tak naprawdę przy kręceniu poszczególnych scen nie było. Jak mówi Spielberg: „Zaprosiłem aktorów przed ekran komputera w czasie kręcenia zdjęć i pokazałem im jak wygląda cała ta sekwencja. Znali zatem dokładnie rozmiary Tripodów, z którymi mieli się zmierzyć, jak również miejsce ich położenia.”

Steven zawsze pokazywał nam ten rodzaj animowanego materiału, kiedy mieliśmy kręcić zdjęcia z kosmitami, których w rzeczywistości na planie nie było widać”, mówi Dakota Fanning. „Pokazywał nam dokładnie jak to wszystko będzie wyglądać, co było dla nas nieocenioną wskazówką.”

„Żałuję, że nie miałem czegoś takiego przy kręceniu „Bliskich spotkań” /Close Encounters of The Third Kind/”, mówi reżyser. „Przy kręceniu tamtego filmu aktorzy musieli w pełni polegać na swojej i mojej wyobraźni. Ja sam też nie do końca wiedziałem jak będą ostatecznie wyglądać moi kosmici, a zdjęcia musiały być już kręcone. Musiałem powiedzieć ‘No cóż, wyobraźcie sobie, że tam na górze jest wielki metalowy talerz’. I to wszystko. Teraz aktorzy mają wizualny punkt odniesienia. Mogli z grubsza zobaczyć jak będą wyglądać poszczególne sekwencje, kiedy film zostanie już ukończony. Było to dla wszystkich bardzo pouczające i ekscytujące doświadczenie.”

Po wielu tygodniach pracy z udziałem trójwymiarowych modeli sekwencji rozgrywającej się na skrzyżowaniu, reżyser udał się w końcu na miejsce kręcenia zdjęć. Jak wspomina Rick Carter: „Steven przyszedł na główne skrzyżowanie filmu i patrzył teraz na nie swoim reżyserskim okiem w rzeczywistym wymiarze. Zastanawiał się prawdopodobnie, jak to wszystko pokazać w filmie. Zapytałem go, ‘Co ci się bardziej podoba? Wersja cyfrowa, czy też realne skrzyżowanie?’ Początkowo powiedział ‘cyfrowa’, następnie ‘nie, realna’. Za chwilę ‘Nie, obie wersje mi odpowiadają’. Był po prostu rozdarty miedzy dwoma opcjami, z których każda wydawała się dobra.”

Niezależnie od ulewnego deszczu, setek gapiów i tłumu paparazzi, tygodniowa praca zaplanowana na skrzyżowaniu poszła wyjątkowo sprawnie. „Nakręciliśmy sekwencję skrzyżowania w ciągu sześciu dni, nigdy jednak nie mieliśmy poczucia, że gdzieś się spieszymy, czy też jesteśmy nie do końca przygotowani”, mówi Cruise. „Byliśmy skupieni na tym, co robimy – wiedzieliśmy dokładnie, co chcemy osiągnąć każdego dnia. Z pomocą pre-wizualizacji mogliśmy zobaczyć, co nas tak naprawdę czeka i jaki powinien być efekt naszej pracy.”

Poczynając od lokalizacji po kostiumy i rekwizyty, stałym zadaniem i punktem odniesienia filmu była rzeczywistość. Rzeczywistość zaczyna się w filmie cierpką refleksją nad otaczającym nas światem, zmieniającym się jednak stopniowo wraz z pojawieniem się na pełną skalę inwazji kosmitów.

Projektantka kostiumów do filmu, Joanna Johnson stworzyła 60 różnych wersji skórzanej kurtki Ray’a, aby oddać właściwie stopień zużycia tego ubrania w miarę przemieszczania się i trwania wymuszonej atakiem kosmitów podróży, od jej samego początku do końca. Jak tłumaczy Johnson; „Tom zaczyna podróż mając na sobie kurtkę, bluzę z kapturem i dwa t-shirty. Stopniowo, pozbywa się ich, czy też siłą rzeczy zużywają się one, aż w końcu widzimy go jedynie z t-shirtem i w dżinsach. W moim mniemaniu wygląda to jakbyśmy mieli do czynienia z bohaterem w starym stylu, rodzącym się w głównej postaci filmu.”

Rachel, w wykonaniu Dakoty Fanning, również przechodzi metamorfozę, która przemienia ją z ‘typowej dziewczęcej dziewczynki’ ubranej w słodkie róże w dziecko coraz bardziej brudne i w zużytej garderobie. Jeden z fragmentów garderoby, który ma szczególne znaczenie w trakcie rozwoju akcji filmu to lawendowa torebka dziewczynki. „Chciałam, żeby dziewczynka miała przy sobie coś, co będzie jej zapewniać chociażby w minimalnym stopniu poczucie bezpieczeństwa, jakąś małą rzecz, z którą mogłaby spać i położyć sobie pod głowę”, mówi Johnson. „Stąd Właśnie wzięła się w filmie ta torebeczka. Uwiązaliśmy ją dodatkowo na tasiemce, a Dakota przewiązała ja sobie przez ramię, tak że gadżet ten towarzyszył jej przez cały czas.”

Dla Robbiego Johnson wybrała podświadomie styl podobny do reprezentowanego przez jego ojca. „Być może oni sami nie zdają sobie z tego sprawy, ale są do siebie w stylu bardzo podobni. Obaj noszą luźne bluzy z kapturami, dżinsy i czapki baseballowe – czapki jednak reprezentują zupełnie różne drużyny.”

Johnson miała możliwość porównania swoich notatek i spostrzeżeń odnośnie kostiumów bohaterów z Ann Robinson, która zagrała jedną z głównych bohaterek pierwowzoru filmowego - adaptacji książki Wellsa z 1953 roku, a tym razem wystąpiła w jednej z epizodycznych ról. „Ann zwróciła uwagę, że szykujemy tysiące kostiumów i powiedziała mi, że w 1953 roku ona i jej asystentka po prostu zakupiły tylko dwa kostiumy w firmie May Co. – te dwa kostiumy były w użyciu przez cały czas kręcenia zdjęć do filmu”, mówi aktorka.

Scenograf filmu, Carter, zauważa, że reżyser Steven Spielberg podszedł do najnowszego projektu i samego ataku kosmitów z równa starannością i wrażliwością, jak do scen przedstawianych w epickich obrazach z czasów II Wojny Światowej. „Kiedy Steven pojawił się w kluczowym miejscu filmu – na skrzyżowaniu ulic, wyglądało to mniej więcej tak, jakby był na plażach Normandii”, mówi Carter.

Spielberg w swojej najnowszej produkcji skorzystał również z talentu i doświadczenia operatora wcześniejszego filmu – „Szeregowiec Ryan” /Saving Private Ryan/, Janusza Kamińskiego, chcąc osiągnąć podobną siłę i wymowność obrazu. Faktycznie, nagrodzony wcześniej Oscarem® Kamiński, współpracował z reżyserem przy jego dziewięciu ostatnich filmach. Nadzorowana przez niego praca kamery z ręki miała być częścią starannie zaplanowanego obrazu, w swojej wymowie zarówno przerażającego, jak i niezwykle wiarygodnego.

Spielberg chciał, żeby widzowie mieli wrażenie uczestniczenia w wydarzeniach przedstawionych w filmie. Jak mówi sam reżyser: „Janusz dobrze wiedział, o jaki rodzaj wiarygodności i realności obrazu mi chodziło – nie typowy rzut oka z lotu ptaka na to, co się dzieje na dole, ale spojrzenie oczami prawdziwego człowieka, a nawet dziecka. Wszystkie nasze wspólne zabiegi operatorskie dały w rezultacie obraz bardzo naturalny, o rzeczywistym i wiarygodnym oświetleniu.

„To już mój trzeci film, przy którym mam okazję współpracować z Januszem i jego ekipą. Steven trochę mnie przebija, bo razem mają na koncie dziewięć filmów”, mówi Tom Cruise i dodaje: „Janusz jest prawdziwą osobowością świata filmu, a do tego prawdziwym artystą. Steven w założeniu chciał, aby ten film miał nieco mroczną wymowę, ale był zarazem prawdziwy. Naturalnie, wszystko to musiało być dodatkowo zgrane z efektami wizualnymi. Janusz świetnie sobie poradził z obydwoma tymi elementami.”

„Praca, którą przyszło mi wykonywać przy tym filmie pod wieloma względami bardzo różniła się od tego, co wcześniej kręciliśmy ze Stevenem przy poprzednich jego filmach”, mówi Kamiński. „Pod względem wizualnym jest to bardzo wyszukany, wręcz powiedziałbym wyrafinowany film. Ma przepiękną paletę barw w momencie rozpoczęcia akcji – przepiękne błękity, które z czasem przechodzą w bardziej różnorodne odcienie. Jest to obraz nieco wystylizowany, ale pozostający nadal w ryzach realności obrazu. A do tego oświetlenie – to naprawdę bardzo interesujący element tego filmu”.

Poczynając od świateł na niebie, przez pełzające cienie w niewielkiej piwnicy, po trzymane w ręku latarnie i latarki rzucające światło i oświetlające drogę uciekinierom, reżyser i autor zdjęć wspólnym wysiłkiem i z ogromną zręcznością połączyli ze sobą elementy postaci aktorów, statystów, efekty specjalne (m.in. dymy i ogień) oraz otaczają ich realną scenerię, sprawiając, że rzeczy z gatunku fantastyki wydawały się być całkowicie realne.

W jednej z takich scen, Ray i jego rodzina przemieszczają się minivanem, kiedy to napotykają na swojej drodze coraz liczniejszą grupę uchodźców, wałęsających się w poszukiwaniu schronienia grupki ludzi, która z czasem przemienia się w ludzką wezbraną rzekę. „Janusz i Steven chcieli osiągnąć efekt z udziałem wielu interaktywnych świateł w tej scenie, zatem daliśmy każdemu ze statystów różne rodzaje świateł, poczynając od lamp naftowych, do olejowych lampionów, latarek i innych źródeł światła”, wspomina rekwizytor Dough Harlocker. „Zabieg taki wpłynął niesamowicie na charakter tej sceny, dając wrażenie szaleństwa, chaosu, niebezpieczeństwa widzianego z perspektywy podróżujących samochodem osób.”

Kamiński był odpowiedzialny również za stworzenie wizualnej spójności materiału filmowego kręconego na Wschodnim Wybrzeżu oraz na scenach dźwiękowych studio filmowych, a w przynajmniej w jednym przypadku również planu filmowego składającego się z trzech elementów – plenerów Wschodniego i Zachodniego Wybrzeża oraz sceny dźwiękowej. „Jest w filmie jedna bardzo interesująca scena, której kręcenie rozpoczęliśmy w Wirginii – tam właśnie nasi bohaterowie rozpoczynają pieszą ‘pielgrzymkę’ wzdłuż drogi, kierując się w stronę wzgórza, a w tym czasie nadciągają uzbrojone oddziały”, opisuje Kamiński. „Widzimy setki, tysiące statystów kierujących się właśnie w stronę wzgórza. Nadaliśmy tej scenie nazwę Doliny Ognia. Rozpoczęliśmy kręcenie zdjęć do tego ujęcia w Wirginii, zakańczając całą sekwencję na scenie dźwiękowej. Następnie, udaliśmy się w plenery kalifornijskie, gdzie dokańczaliśmy całe ujęcie. W tym przypadku musieliśmy sobie poradzić z trzema zupełnie odmiennymi rodzajami zjawisk atmosferycznych, trzema różnymi warunkami oświetlenia i otoczenia.”

Carter z wielkim uznaniem wyraża się na temat kunsztu Spielberga jeśli chodzi o łączenie realizmu scen z elementami fantasy, co w filmie odbywa się w sposób niezauważalny. „On nie daje nam samym, jak i widzom właściwie szansy na domyślenie się, czy też zgadnięcie przy pierwszym oglądaniu tego, w jaki sposób dokładnie zostało to wykonane”, twierdzi Carter. „On sam miksuje to wszystko od samego początku, nie dlatego, że chciałby się zagłębić w jakieś tajniki technicznych nowinek, czy też sztucznie zaimponować widzom, ale dlatego, że jego wyobraźnia tak to właśnie widzi.”

Przy udziale setek statystów, krzyczących i biegających w ogniu i dymie, zasadnicze elementy każdej z ważniejszych scen powstawały przy pomocy komputera. „Kiedy zdecydowałem się przenieść ponownie na ekrany „Wojnę Światów”, jeden z pierwszy telefonów jakie wykonałem szukając współpracowników, był do Dennisa Murena”, wspomina reżyser Spielberg.

Laureat ośmiu Nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej za osiągnięcia w dziedzinie efektów specjalnych (z czego trzy za pracę przy filmach Spielberga – „E.T.”, „Indiana Jones i Świątynia Przeznaczenia” /Indian Jones and the Temple of Doom/ oraz „Jurassic Park”), Dennis Murren jest nadal jedną z wiodących sił napędowych całej współczesnej sztuki efektów specjalnych.

Jak mówi scenograf filmu Carter, który współpracował z Murenem przy kilku innych projektach: „To, co Dennis Muren i cała ekipa ILM wnoszą do filmu, to umiejętność zobaczenia w naszym codziennym świecie tego, czego nigdy w innych okolicznościach nie bylibyśmy w stanie zauważyć. Na ekranie zostaje to sfilmowane w taki sposób, że wydaje nam się jakby istniało tam od zawsze.”

Jak mówi Muren: „Zawsze staram się znaleźć coś nowego do wykorzystania w filmie. Jak tylko uda mi się zakończyć jedno przedsięwzięcie filmowe, natychmiast nachodzi mnie myśl ‘Ten film jest już przestarzały. Takie efekty już były, co w tym nowego?’ i staram się wtedy wpaść na jeszcze bardziej nowatorskie rozwiązania. Sam pomysł nakręcenia „Wojny Światów” wydawał mi się ekscytujący, a to za sprawą książkowej wizji wszystkich tych kosmicznych machin wojennych. Sądzę, że mam pojęcie o tym, co ludzie już wcześniej widzieli na ekranie, a co jest zupełnie świeżym pomysłem. Mam bowiem tę wadę, że nudzę się pewnymi rzeczami prędzej niż ma to miejsce w przypadku samych widzów. Wiele czasu poświęciliśmy na etapie przedprodukcji stworzeniu interesujących pomysłów na wygląd Tripodów, czy też nawet samych kosmitów. Nie skorzystaliśmy skwapliwie z pierwszych, drugich, czy tez nawet dziesiątych pomysłów, które przyszły nam do głowy. Szukaliśmy czegoś, co z naszego punktu widzenia byłoby idealne.”

Pomimo zaangażowania Murena w tworzenie najwyższej klasy technologii efektów wizualnych, prowadził on bliską współpracę z reżyserem Spielbergiem, mając w założeniu zastosowanie najbardziej odpowiedniej techniki do każdego z ujęć związanych z efektami specjalnymi, nie polegając bezkrytycznie jedynie na wygenerowanych komputerowo obrazach. Jak mówi Muren: „Ja sam jestem dzieckiem ery miniaturyzacji, nie mam zatem problemu z powiedzeniem: ‘No dobra, spróbujmy to pokazać w pomniejszonej skali, albo z wykorzystaniem grafiki komputerowej, w zależności od tego, co będzie korzystniejsze z punktu widzenia ujęcia. Mamy w naszej ekipie naprawdę znakomitych specjalistów, ludzi, którzy znają się na budowaniu modeli. Wiemy, jak posługiwać się nimi w poszczególnych scenach. Przy filmie takiego kalibru ważne jest bowiem, żeby korzystać z całej szerokiej palety możliwości, jakie daje współczesna technika, nie tylko zaś ze zdobyczy grafiki komputerowej, choć niewątpliwie trudno byłoby sobie wyobrazić kręcenie tego rodzaju filmu bez jej użycia.”

Spielberg, Muren i Kamiński przez cały czas pracy nad filmem prowadzili ze sobą bliską współpracę, starając się jak najbardziej idealnie zsynchronizować wszystkie elementy składowe obrazu. Jak mówi Spielberg: „Film ,takiego kalibru i rozmachu jak „Wojna Światów”, wymaga niewątpliwie niesamowitej koordynacji wielu elementów, o czy przekonałem się już wcześniej kręcąc „Bliskie spotkania” i „Jurassic Park”. Żonglujemy tymi wszystkimi elementami, co wymaga zwinności linoskoczka – najpierw kręcenie wstawek, potem rzut obrazu w specjalnej kolorystyce, następnie scenę na tle promu, a za chwilę z udziałem promu, ale który już odpływa, a następnie z udziałem miniaturowych modeli. Niejednego mogłoby to przyprawić o zawrót głowy. A do tego za chwilę wchodzą specjaliści z dziedziny obróbki cyfrowej. Często myślę o tym procesie jak o przygotowywaniu wielkiej sałatki. Wszystkie ze składników trzeba potraktować oddzielnie, ale z równą troską i atencją. A na koniec, kiedy wszystkie różnorodne kawałki zostały już ze sobą połączone, polewasz to dodatkowo jakimś sosem. No i jeśli połączenie jest odpowiednie i proporcje zachowane, w nagrodę otrzymujemy prawdziwą ucztę. Tak właśnie było i z naszym filmem.”

Napięty harmonogram nie dawał twórcom filmu luksusu swobodnego i niespiesznego korzystania z uroków etapu postprodukcji. Zamiast tego wiele z części składowych należących do postprodukcji było wykonywanych praktycznie równolegle z kręceniem zasadniczych zdjęć do filmu. Jak wspomina Muren: „Za każdym razem, kiedy kręciliśmy zdjęcia w plenerze, natychmiast pędziliśmy z kasetą wideo do tej, czy innej pracowni. Sprawiało to, że proces toczył się szybko, ale zasadniczo zaoszczędziło nam to wielu, wielu tygodni pracy. Udało nam się bowiem poprowadzić wiele prac równolegle po obu stronach Stanów, uzyskując przy tym zatwierdzenie wielu elementów przez Stevena od razu na planie. Dawało to nam poczucie dobrze wykonanej roboty i było naprawdę wspaniałe.”

Działo się tak, ponieważ Spielberg oprócz kręcenia zasadniczej części zdjęć, zajmował się również montażem, przekazywaniem ujęć do obróbki w ILM i zatwierdzaniem scen, w momencie, kiedy przechodziły pozytywną weryfikację. Nadzorujący pracę ekipy efektów wizualnych Pablo Helman zauważa: „Spośród osób, z którymi przyszło mi do tej pory pracować, Steven jest pierwszym reżyserem, który zakończył pracę właściwie przed zaplanowanym czasem. Kiedy bowiem zakańczaliśmy prace nad zasadniczą częścią zdjęć, natychmiast niemalże udało się również zamknąć prace efektów wizualnych. To naprawdę ewenement.”

Wspomniana wcześniej, nieoceniona z punktu widzenia twórców filmu technika prewizualizacji, pozwalająca reżyserowi na kompleksowe zaprojektowanie każdego z ujęć, przed jego rzeczywistym nakręceniem, odegrała również ważną rolę w opracowywaniu licznych aspektów, związanych z obecnością na ekranie przybyszów z kosmosu. Jak tłumaczy Spielberg: „Przyglądaliśmy się uważnie wszystkim elementom związanym z tworzeniem Tripodów, kosmitów i światem, z którego przybyli. To były dla nas kluczowe elementy, które niewiele miały wspólnego z techniką tworzenia dwuwymiarowego wizerunku, jak miało to miejsce 30 lat temu, kiedy kręciłem inne swoje filmy. Teraz należało to pokazać najpierw w trzech wymiarach i w kolorze.”

Przy tworzeniu postaci kosmitów oraz ich pojazdów – Tripodów, Spielberg pracował z grupą różnorodnych artystów. Na czele tej grupy stanęli Rick Carter, Dennis Muren, Doug Chiang z zespołu konceptualnego designu Iceblink, oraz przedstawiciele ILM Ryan Church i Dan Gregoie, wraz z zespołem zajmującym się prewizualizacją. Jak mówi sam reżyser: „Tworząc Tripody miałem okazję zetknąć się z grupą naprawdę niewiarygodnie kreatywnych artystów, do tego potrafiących pracować w grupie i wspólnie motywujących się do tworzenia nowych pomysłów. Musieliśmy wspólnie opracować prawdopodobnie około 20-30 postaci kosmitów, poczynając od tych najbardziej wysublimowanych, po zupełnie niewiarygodne. Był to niezwykle interesujący proces twórczy, polegający czasami na łączeniu elementów z różnych źródeł – coś nam się podobało stąd, a co innego stamtąd.”

Jak mówi Muren: Praca nad tworzeniem Tripodów była niezwykle ekscytująca. W pracy ze zróżnicowaną grupą artystów, o różnym podejściu chodziło jak najbardziej o swobodę twórczą, tak, żeby można było zobaczyć pełne spektrum możliwości, pozostając jednocześnie w ryzach potrzeb opowiadanej na ekranie historii, a także konkretnego momentu w historii rozwoju współczesnego kina.”

Muren podkreśla, że Spielberg jest typem reżysera, który doskonale wie, czego chce; zadanie polega jedynie na podsunięciu mu właściwych elementów. Jak mówi: „Nasza praca, jako zespołu wspomagającego reżysera polega zatem na tym, żeby stworzyć pewien kolaż różnych elementów i zaprezentować końcowy efekt Stevenowi. On natomiast, zgodnie ze swoją wizją wybierze element A, B i C, złoży je razem i w ten sposób pokaże o co mu chodziło. Praca z takim reżyserem to prawdziwa przyjemność, ponieważ nie ma tu miejsca na zbędne wahania. Proces decyzyjny jest dopracowany idealnie.”

Jeśli chodzi o pojazdy zwane Tripodami, to zostały one konkretnie opisane w powieści H.G. Wellsa. Spielberg chciał, żeby, podobnie jak w wersji książkowej, przede wszystkim budziły one grozę. Jak mówi: „W zamierzeniu wiedziałem, że muszą być to machiny przerażające, ponieważ reprezentują kierującą nimi siłę zła. Tak naprawdę to chciałem, żeby widzowie od samego początku byli pod wrażeniem tego, jak te pojazdy wyglądają z zewnątrz.”

Projektant koncepcji filmowych Doug Chiang tłumaczy w jaki sposób starał się stworzyć obraz Tripodów: „Każdy z nas ma nieco odmienne wyobrażenie o ‘wizerunku zła’. My ze swojej strony staraliśmy się stworzyć Tripody jako wyobrażenie tego, co dla mnie, czy też dla Ricka (Cartera) jest przerażające. Być może nie na każdym zrobi to wrażenie, ale z naszego punktu widzenia, uchwyciliśmy esencję czyhającego na ludzi niebezpieczeństwa.”

W momencie, kiedy Tripody nabrały już w miarę realnych kształtów, plany ich wizerunku zostały przekazane w ręce nadzorującego prace ekipy animatorów Randy’ego M. Dutra i jego zespołu w ILM. Dutra, który miał okazję współpracować ze Spielbergiem przy dwóch pierwszych częściach „Jurassic Parku” starał się nadać machinom ruch, który byłby przekonujący w naszym codziennym świecie, a jednocześnie zwiastowałby coś nieziemskiego. Jak mówi Dutra: „Steven od samego początku akcentował ze stanowczością, że ważne jest, aby twory te miały w sobie coś organicznego. Ja również mam wiele szacunku do otaczającej nas natury, podobnie zresztą jak sam Steven. Kiedy pracuję z animatorami, zawsze staram się wprowadzić jakieś elementy wskazujące na więź z naturą. Myślę, że w tym przypadku chodzi również o wiarygodność i wyjątkowość tworzonych przez nas filmowych wizerunków.”

Muren z kolei zauważa, że Tripody w sposobie poruszania się mają wyrażać „zadziwienie, niebezpieczeństwo i małość istot ludzkich. To tak, jakby na twojej drodze stanęło coś, z czym nie jesteś sobie w stanie poradzić. To oni są tu teraz panami, oni kontrolują sytuację. Pokazanie tego w filmie było dla nas nie lada wyzwaniem. Cała reszta, pozostawała już w rękach aktorów, którzy musieli odpowiednio zareagować w momencie zetknięcia się z tymi nieziemskimi postaciami. Ponieważ koniec, końców jest to historia o życiu człowieka, jego strachu i relacji w stosunku do własnych dzieci. To właśnie chcieliśmy pokazać w naszym filmie.”

Pochodząca z Conyers, w stanie Georgia, DAKOTA FANNING (Rachel) rozpoczynała swoją karierę zaledwie pięć lat temu. Gościnne występy w takich przebojowych i nagradzanych wielokrotnie serialach telewizyjnych jak: “Ostry dyżur” /ER/, “The Practice”, “Zwariowany świat Malcolma” /Malcolm in the Middle/ oraz “Spin City” zaprowadziły młodziutką aktorkę na duży ekran, gdzie zagrała od razu u boku takich gwiazd jak laureat Oscara® Sean Penn i Michelle Pfeiffer w produkcji New Line’s “Sam” /I Am Sam/. Za swoją niezwykłą kreację Lucy, Dakota uhonorowana została nagrodą BAFTA, jak również stała się najmłodszą aktorką, która kiedykolwiek nominowana była do nagrody Gildii Aktorów Filmowych /Screen Actor’s Guild Award/. Wkrótce po swoim wielkoekranowym debiucie Dakota pojawiła się w miniserialu “Wybrańcy obcych” /Taken/, którego producentem wykonawczym był Steven Spielberg. Serial w 2003 roku został wybrany jako najlepszy program kanału tematycznego science-fiction (Sci-Fi Channel), jak również zdobył nagrodę Emmy jako najciekawszy miniserial telewizyjny.
W 2004 roku Dakota miała niewątpliwy zaszczyt zagrać u boku laureata Nagrody Akademii® - Denzela Washingtona w filmie „Człowiek w ogniu” /Man on Fire/, w reżyserii Tony’ego Scotta. Ta produkcja wytwórni 20th Century Fox zapewniła młodej aktorce drugą w jej karierze nominację do nagrody BAFTA.
Dakota ponownie znalazła się w szeregach gwiazd wytwórni 20th Century Fox, grając obok kolejnej oscarowej® osobowości - Roberta DeNiro w obrazie „Siła Strachu” /Hide and Seek/. Dziewczynka zakończyła również niedawno pracę nad produkcją fabularną DreamWorks - “Dreamer”, z udziałem Kurta Russella. Dakota dumna jest ze swojej pracy w gronie znakomitych artystek świata filmu, w tym między innymi Glenn Close, Holly Hunter, Sissy Spacek i Robin Wright Penn w filmie “Nine Lives”, który miał swoją premierę w tym roku na Festiwalu Filmowym w Sundance.
Obecnie młoda aktorka kręci zdjęcia do adaptacji powieści E.B. White “Charlotte’s Web”. W filmie, w wersji oryginalnej usłyszymy głosy Julii Roberts, Oprah Winfrey i Roberta Redforda.
Dakota ma w planach występ w realizacji innej klasycznej adaptacji książkowej, a mianowicie projektu DreamWorks przeniesienia na ekran “Alicji w krainie czarów” Lewisa Carrolla /Alice in Wonderland/, do której scenariusz ma napisać zdobywca Emmy, Les Bohem.
Młoda aktorka ma w swojej filmografii również takie tytuły jak: “24 godziny” /Trapped/, z udziałem laureatki Nagrody Akademii® Charlize Theron, “Kot” /Dr. Seuss’ The Cat in the Hat/, z udziałem Mike’a Myersa, “Dziewczyny z wyższych sfer /Uptown Girls/ z Brittany Murphy, a także epizodyczną rolę młodej Melanie w wykonaniu Reese Witherspoon w obrazie “Dziewczyna z Alabamy” /Sweet Home Alabama/.
Prywatnie, Dakota jest zapaloną czytelniczką, gra na pianinie, szydełkuje, kolekcjonuje lalki, jeździ konno i zajmuje się tańcem klasycznym. Uczy się języka hiszpańskiego i francuskiego. Wraz z rodzicami Joy i Stevem Fanning oraz siostrą, również aktorką, Elle Fanning, Dakota mieszka w Los Angeles.

JUSTIN CHATWIN (Robbie) niedawno zagrał u boku Ralpha Fiennesa, Glenn Close, Rity Wilson i Allison Janney w produkcji studio Newmarket - “The Chumscrubber”, która wejdzie na ekrany kin latem tego roku. Aktora można będzie również zobaczyć w najnowszej, pilotowej produkcji wytwórni Showtime “Weeds”, w której wystąpiły również Mary Louise Parker i Elizabeth Perkins.
Chatwin po raz pierwszy zwrócił na siebie uwagę widzów i krytyki rolą w miniserialu “Traffic”, w reżyserii Stephena Hopkinsa. To właśnie dzięki kreacji w tej produkcji telewizyjnej magazyn Newsweek umieścił jego nazwisko w gronie aktorów, na których należy zwrócić w przyszłości uwagę. Chatwin ma na swoim koncie także współpracę z Angeliną Jolie i Ethanem Hawke w thrillerze wytwórni Warner Bros. “Złodziej życia” /Taking Lives/.
Będący synem inżyniera i artystki, Chatwin urodził się i wychowywał na wyspie Vancouver (Nanaimo), w prowincji Kolumbia Brytyjska. Aktorstwem zainteresował się właściwie przez przypadek w wieku 18 lat, kiedy to znajomy zaproponował mu wspólne udanie się na przesłuchania do filmu. To właśnie wtedy Chatwin połknął aktorskiego bakcyla – wkrótce potem miał już swojego agenta.
Po zdobyciu wielu wyrazów uznania za pracę filmową i sceniczną w rodzinnej Australii, MIRANDA OTTO (Mary Ann) zdobyła sobie również międzynarodową sławę rolą walecznej Eowyn w drugiej i trzeciej części filmu „Władca pierścieni: Dwie wieże” /Lord of the Rings: The Two Towers/, „Władca pierścieni: Powrót króla” /Lord of the Rings: The Return of the King/. Aktorka zagrała niedawno u boku Dennisa Quaida w obrazie “Lot Fenixsa” /Flight of the Phoenix/, nowozelandzkiej produkcji “In My Father’s Den” oraz miniserialu “Through My Eyes” dla australijskiej telewizji. Inne niedawne role Otto, na które warto zwrócić uwagę to kreacja tytułowej bohaterki filmu Agnieszki Holland /Julia wraca do domu” /Julie Walking Home/, który miał swoją premierę w 2002 roku na Festiwalu Filmowym w Wenecji, a także Clara w “Doctor Sleep” i rola w filmie „The Three-Legged Fox”.
Otto zagrała także w obrazie “Danny Deckchair”, w którym ponownie miała okazję spotkać się na planie filmowym z aktorem Rhysem Ifansem, z którym wcześniej nakręciła film „Wojna plemników” /Human Nature/, na podstawie scenariusza Charliego Kaufmana.
Otto zebrała entuzjastyczne recenzje wiosną 2002 roku za portret Nory Helmer w produkcji Sydney Theatre Company klasycznej sztuki Henryka Ibsena "Dom lalek".
Będąca absolwentką prestiżowej australijskiej szkoły teatralnej - NIDA, której progi opuścili również między innymi tacy artyści jak Mel Gibson, Judy Davis i Cate Blanchett, Otto uhonorowana została nominacjami Australijskiego Instytutu Filmowego za pracę przy filmach “In The Winter Dark”, „Studnia” /The Well/, „Daydream Believer” oraz „W rodzinnym kręgu” /The Last Days of Chez Nous/. Nominowana była także do nagrody przyznawanej przez Stowarzyszenie Australijskich Krytyków Filmowych (Australian Film Critics Circle) za ostatni z wymienionych filmów - „W rodzinnym kręgu”, jak również za produkcję “Miłosna serenada” /Love Serenade/, której przyznano nagrodę Camera d'Or na Festiwalu Filmowym w Cannes.
Otto ma w swojej filmografii również takie tytuły jak: produkcja Roberta Zemekisa “Co kryje prawda” /What Lies Beneath/; Terence’a Malicka “Cienka czerwona linia” /The Thin Red Line/, “Moja Afryka” /Kin/, “Zagubione listy” /Dead Letter Office/, “Marząc o Patsy Cline” /Doing Time for Patsy Cline/, “True Love and Chaos” oraz “The Jack Bull” z udziałem Johna Cusacka, dla stacji HBO.

TIM ROBBINS (Ogilvy) ma na swoim koncie długą i imponującą listę osiągnięć jako aktor, scenarzysta, producent i reżyser filmowy. W 2003 roku zagrał w filmie „Rzeka tajemnic” /Mystic River/, który przyniósł mu Nagrodę Amerykańskiej Akademii Filmowej za Drugoplanową Rolę Męską. Inne równie ciekawe role Robbins zagrał w obrazach: „Skazani na Shawshank” /The Shawshank Redemption/, “Gracz” /The Player/, „Bull Durham”, „Drabina Jakubowa” /Jacob’s Ladder/, „Bob Roberts”, „The Hudsucker Proxy”, „Na skróty” /Short Cuts/, „Wierność w stereo” /High Fidelity/ oraz „Dzielnica pięciu narożników” /Five Corners/.
Filmografia Robbinsa to również takie tytuły jak: “Nic do stracenia” /Nothing To Lose/, „Arlington Road”, „Austin Powers 2: Szpieg, który nie umiera nigdy” /Austin Powers: The Spy Who Shagged Me/, “Sprzedawca cadillaków” /Cadillac Man/, „Pewna sprawa” /The Sure Thing/, „Malaria” /Jungle Fever/, „Misja na Marsa” /Mission to Mars/ i „Kod 46” /Code 46/.
Oprócz wspomnianej wcześniej Nagrody Akademii® Robbins uhonorowany został wyróżnieniem dla najlepszego aktora przyznanym mu na Festiwalu Filmowym w Cannes, jak również Złotym Globem za kreację w „Graczu” Altmana. W 2003 roku Robbins dorzucił do swoich osiągnięć kolejny Złoty Glob, nagrodę SAG, a także wyróżnienie Critic’s Choice Award dla najlepszego aktora drugoplanowego za film „Rzeka tajemnic” /Mystic River/. Aktor nominowany był do kolejnego Złotego Globu, jak również innych licznych wyróżnień za rolę w filmie “Skazani na Shawshank” /Shawshank Redemption/. Jako reżyser Robbins zdobył sobie duże uznanie obrazem „Cradle Will Rock”, którego był zarazem scenarzystą i producentem. Film przyniósł mu nagrodę za najlepszą reżyserię na Festiwalu Filmowym w Barcelonie oraz wyróżnienie przyznawane przez The National Board of Review za wyjątkowe osiągnięcia w dziedzinie sztuki filmowej. Obraz „Przed egzekucją” /Dead Man Walking/, przy którego produkcji Robbins wystąpił w potrójnej roli – reżysera, scenarzysty i producenta, zgarnął wiele prestiżowych międzynarodowych nagród i wyróżnień, w tym między innymi nagrodę The Humanitas oraz cztery nagrody na Berlińskim Festiwalu Filmowym. Film nominowany był także do Oscara® w kategorii reżyserskiej oraz do Złotego Globu za najlepszy scenariusz oryginalny. Pierwszy wyreżyserowany przez Robbinsa obraz “Bob Roberts” zdobył brązowe wyróżnienie na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Tokio, a także wyróżnienia za najlepszą reżyserię, scenariusz i dla najlepszego aktora na Festiwalu Filmowym w Bostonie.
Robbins wielokrotnie występował w charakterze producenta wykonawczego. Nadzorował między innymi produkcje takich obrazów jak: “Specter of Hope and The Typewriter”, “The Rifle” i “The Movie Camera”, dokumentalnego obrazu o wielkim nazwisku świata filmu - Samie Fullerze, obrazie, który został wyróżniony nagrodą Cable Ace dla najlepszego dokumentu.
Robbins występuje jako dyrektor artystyczny grupy Actor’s Gang, założonej w 1982 roku, która ma na swoim koncie ponad 85 różnego rodzaju produkcji, uhonorowanych łącznie ponad 100 różnymi nagrodami i wyróżnieniami. Wszechstronny talent artystyczny Robbinsa znalazł swoje ucieleśnienie również w twórczości związanej z dramatopisarstwem. Wiele ze sztuk autorstwa Robbinsa wystawianych było na deskach scenicznych Los Angeles, Nowego Yorku, Chicago, a także na Festiwalu w Edynburgu. Ostatnim z jego tekstów scenicznych była sztuka „Embedded”, wyreżyserowana przez niego i wystawiana na deskach Actor’s Gang Theatre w Los Angeles, jak również przez The Public Theatre w Nowym Yorku oraz w The Riverside Studios w Londynie. Dodatkowo, sceniczna adaptacja „Przed egzekucją” jest obecnie wprowadzana do szkolnego programu około czterdziestu jezuickich szkół średnich i uczelni. Na początku tego roku Robbins zyskał sobie zaszczytne miano Człowieka Roku, przyznany mu przez grono Harvard University’s Hasty Pudding Theatricals. Robbins mieszka w Nowym Yorku razem ze swoją wieloletnią partnerką Susan Sarandon i trójką dzieci.

STEVEN SPIELBERG (Reżyseria) jest trzykrotnym laureatem najbardziej prestiżowej nagrody świata filmu – Oscara®. Zaszczyt ten spotkał go dwa razy za sprawą produkcji “Lista Schindlera” /Schindler’s List/ - statuetki dla Najlepszego Reżysera i Najlepszego Filmu roku; oraz raz dzięki obrazowi “Szeregowiec Ryan” /Saving Private Ryan/ - nagroda dla Najlepszego Reżysera. Spielberg nominowany był do Nagrody Akademii® również jako twórca takich tytułów jak: “E.T” /E.T. The Extra-Terrestrial/, “Poszukiwacze zaginionej arki” /Raiders of the Lost Ark/ oraz “Bliskie spotkania trzeciego stopnia” /Close Encounters of the Third Kind/.
W 1994 roku szeroko dyskutowany i podziwiany film “Lista Schindlera” stał się najbardziej obsypanym nagrodami obrazem roku, otrzymując w sumie siedem Oscarówâ, wiele prestiżowych wyróżnień przyznawanych przez najbardziej szacowne gremia świata filmu, w tym również siedem nagród BAFTA, nagrodę Złotego Globu i wyróżnienie przyznawane przez Gildię Amerykańskich Reżyserów Filmowych (Directors Guild of America - DGA).
Wysoko oceniony przez krytykę dramat z czasów II Wojny Światowej “Szeregowiec Ryan” /Saving Private Ryan/, z udziałem Toma Hanksa, był w Ameryce filmem, który w 1998 roku pobił rekord wpływów z pierwszego dnia na ekranach. Obraz zdobył w sumie pięć Oscarów®, w tym statuetkę dla Spielberga za Najlepszą Reżyserię, dwa Złote Globy dla Najlepszego Obrazu roku i za reżyserię, liczne nagrody przyznawane przez stowarzyszenia krytyków, nagrodę DGA oraz wyróżnienie przyznawane przez Gildię Amerykańskich Producentów Filmowych (Producers Guild of America - PGA Award). W tym samym roku PGA przyznało Spielbergowi prestiżową nagrodę Milestone Award za historyczny wkład w rozwój sztuki filmowej.
Swoją pierwszą nagrodę DGA Spielberg otrzymał za obraz “Kolor purpury” /The Color Purple/, nominowany był do niej także za obrazy “E.T.”, “Poszukiwacze zaginionej arki” /Raiders of the Lost Ark/, “Bliskie spotkania trzeciego stopnia” /Close Encounters of the Third Kind/, „Imperium słońca” /Empire of the Sun/, “Szczęki” /Jaws/ i “Amistad”. W całej swojej karierze Spielberg otrzymał więcej nominacji do nagrody DGA niż jakikolwiek inny reżyser w całej historii kina. Nie dziwi więc fakt, że w 2000 roku szacowne grono Gildii Amerykańskich Reżyserów Filmowych przyznało mu swoją nagrodę za całokształt dorobku filmowego - Lifetime Achievement Award. Podobne wyróżnienie spotkało Spielberga ze strony Amerykańskiego Instytutu Filmowego, a także Akademii Sztuki Filmowej i Nauk (Academy of Motion Picture Arts and Sciences), która przyznała reżyserowi prestiżową nagrodę im. Irvinga G. Thalberga. Niedawno reżyser odbierał nagrodę za wkład w rozwój światowej sztuki filmowej przyznaną mu przez włoski komitet - David Di Donatello Committee.

Na potrzeby małego ekranu, po zakończeniu pracy nad “Szeregowcem Ryanem” Spielberg i Tom Hanks wystąpili w roli producentów wykonawczych miniserialu “Band of Brothers” dla stacji HBO i DreamWorks Television. Nakręcony na podstawie książki pod tym samym tytułem, zmarłego już autora Stephena Ambrose’a, nakręcony w oparciu o fakty projekt telewizyjny przyniósł jego twórcom nagrodę Emmy i Złoty Glob. Spielberg i Hanks opracowują obecnie nowy projekt, również o tematyce wojennej, którego akcja rozgrywać się będzie w czasach wojny w rejonie Pacyfiku.
W zeszłym roku Spielberg odebrał kolejną statuetkę Emmy za ministerial “Steven Spielberg Presents Taken”, wyświetlany na tematycznym programie Sci-Fi Channel, w który zaangażowany był jako producent wykonawczy. Obecnie Spielberg pracuje nad nowym przedsięwzięciem dla Sci-Fi Channel, który występuje pod roboczym tytułem “Nine Lives”. Również na potrzeby telewizji Spielberg jako producent wykonawczy nadzoruje obecnie prace nad serialem westernowym “Into the West”, który wejdzie na ekrany stacji TNT w przyszłym roku.
Urodzony w Cincinnati, w stanie Ohio, Spielberg wychowywał się na przedmieściach Haddonfield, w stanie New Jersey i Scottsdale, w Arizonie. Rozpoczął kręcenie amatorskich filmów będąc jeszcze nastolatkiem. Później podjął naukę na Uniwersytecie Stanu Kalifornia w Long Beach. In 1969 roku jego krótkometrażowy (22-minutowy) obraz “Amblin” wyświetlony został na Festiwalu Filmowym w Atlancie, co w konsekwencji doprowadziło do podpisania przez Spielberga długoterminowej umowy z wytwórnią Universal. Kontrakt ten sprawił, że reżyser stał się najmłodszym twórcą w historii, z którym duże hollywoodzkie studio podpisało tak poważny kontrakt.
Cztery lata później Spielberg wyreżyserował telewizyjny obraz “Pojedynek na szosie” /Duel/, który przyniósł mu uznanie zarówno widzów, jak i krytyki. Pierwszym pełnometrażowym filmem fabularnym reżysera był “Sugarland Express”, nakręcony na podstawie scenariusza swojego autorstwa. Od tego czasu filmografia wielkiego artysty świata Hollywood wzbogaciła się między innymi o takie tytuły jak: “Na zawsze” /Always/, “Hook”, sequele “Poszukiwaczy zaginionej arki” - “Indiana Jones i światynia zagłady” /Indiana Jones and the Temple of Doom/ oraz “Indiana Jones i ostatnia krucjata” /Indiana Jones and the Last Crusade/.
Jedne z ostatnich tytułów reżysera to “Złap mnie jeśli potrafisz” /Catch Me If You Can/, z udziałem Leonardo DiCaprio i Toma Hanksa, futurystyczny thriller “Raport mniejszości” /Minority Report/, z Tomem Cruisem oraz „Terminal,” również z udziałem Toma Hanksa. Spielberg był autorem scenariusza, reżyserem i producentem filmu „A.I. Sztuczna inteligencja” /A.I. Artificial Intelligence/, zrealizowanego na podstawie wizji wielkiego, zmarłego twórcy filmowego Stanley’a Kubricka.
W 1984 roku powstała założona przez Spielberga firma producencka - Amblin Entertainment. Pod jej szyldem, przy udziale Spielberga jako producenta powstały liczne tytuły, w tym między innymi: “Gremlinsy,” “The Goonies,” “Powrót do przyszłości” /Back to the Future/ części I, II i III, “Kto wrobił królika Rogera” /Who Framed Roger Rabbit/, “An American Tail”, “The Land Before Time”, “The Flintstones,” “Casper,” “Twister,” “Maska Zorro” /The Mask of Zorro/. Obie części „Facetów w czerni” /Men in Black/, a także cieszący się ogromną popularnością serial “Ostry dyżur” /ER/ dla Warner Bros. Television.
W październiku 1994, Spielberg wraz z Jeffrey’em Katzenbergiem i Davidem Geffenem założyli nowe studio filmowe DreamWorks SKG. Od czasu jego powstania marką tą sygnowane były liczne, wielokrotnie nagradzane produkcje, w tym między innymi oskarowe obrazy: “American Beauty”, “Gladiator” i “Piękny umysł” /A Beautiful Mind/, z czego dwa ostanie powstały przy współpracy ze studio Universal.
Spielberg jest aktywnym działaczem nie tylko na polu produkcji filmowych. Z zaangażowaniem poświęca swój czas i środki finansowe na wiele przedsięwzięć charytatywnych. Doświadczenia, jakie zdobył podczas kręcenia “Listy Schindlera” i przemyślenia związane z wojennym losem Żydów sprawiły, że założył fundację Righteous Persons Foundation, na którą przeznaczył całe swoje wpływy z produkcji filmu. Jest również założycielem fundacji Survivors of the Shoah Visual History Foundation, która zajmuje się rejestrowaniem świadectwa ofiar Holocaustu. Do tej pory udało im się przeprowadzić wywiady i zarejestrować około 50.000 takich ustnych przekazów. Oprócz tego, Spielberg wystąpił w roli producenta wykonawczego filmu “The Last Days”, trzeciej produkcji dokumentalnej sygnowanej przez Shoah Foundation’s, która zdobyła nagrodę Amerykańskiej Akademii Filmowej w kategorii najlepszego fabularnego obrazu dokumentalnego. Reżyser jest honorowym prezesem fundacji Starbright, która łączy w swojej działalności pomoc służby medycznej dla dzieci, technologii i rozrywki, które mają pomóc poważnie chorym maluchom.

DAVID KOEPP (Scenariusz) ostatnio wystąpił w podwójnej roli reżysera i scenarzysty filmów “Sekretne okno” /Secret Window/, a także “Opętanie” /Stir of Echoes/, „Mroczne miasto” /The Trigger Effect/ oraz “Suspicious”. Jest autorem (lub współautorem) scenariuszy do obrazów: „Spider-Man”, „Azyl” /Panic Room/, „Jurassic Park”, „Zaginiony świat: Jurassic Park” /The Lost World: Jurassic Park/, „Mission Impossible”, „Życie Carlita” /Carlito’s Way/, „Oczy węża” /Snake Eyes/, „Zawód: Reporter” /The Paper/, „Ze śmiercią jej do twarzy” /Death Becomes Her/, „Zły wpływ” /Bad Influence/ oraz „Apartament zero” /Apartment Zero/.

KATHLEEN KENNEDY (Producentka). Lista zawodowych osiągnięć Kathleen Kennedy jest naprawdę długa i imponująca, co sprawia, że producentka należy dziś do grona najbardziej prężnie działających osób zarządzających przemysłem filmowym. Ma na swoim koncie między innymi takie wielkie i dochodowe tytuły jak: “E.T.” /E.T. The Extra-Terrestrial/, „Jurassic Park” i „Szósty zmysł”, które powstały przy współpracy ze Stevenem Spielbergiem, Geraldem R. Molenem i Frankiem Marshallem.
Kennedy stoi obecnie na czele firmy producenckiej The Kennedy/Marshall Company, którą założyła w 1992 roku razem z reżyserem/producentem Frankiem Marshallem. W 1999 i 2000 roku trzy obrazy sygnowane przez ich firmę zdobyły sobie duże uznanie widzów, jak i krytyki. Były to: „Cedry pod śniegiem” /Snow Falling on Cedars/, w reżyserii Scotta Hicksa, “Szósty zmysł” /The Sixth Sense/, z udziałem Bruce’a Willisa, nominowany do Oscara® w sześciu kategoriach oraz „Mapa świata” /A Map of the World/, z Sigourney Weaver i Julianne Moore. Kennedy/Marshall Company wyprodukowała również film w formacie IMAX – „Olympic Glory”, który wszedł na ekrany w maju 2000 roku.
Pod szyldem The Kennedy/Marshall Company powstały również: “Congo”, “Indianin w kredensie” /The Indian in the Cupboard/ w reżyserii Franka Oza, “Co się zdarzyło w Madison County” /The Bridges of Madison County/ w reżyserii Clinta Eastwooda i „Twister”.
Kennedy jako producentka pracowała przy wyreżyserowanych przez Stevena Spielberga obrazach „Jurassic Park” i jego sequelu „Zaginiony świat” /The Lost World/.
Kennedy rozpoczęła trwającą później wiele lat współpracę ze Spielbergiem będąc asystentką produkcji przy filmie „1941”. Później zrealizowali jeszcze wiele wspólnych projektów, w tym: “Poszukiwaczy zaginionej arki” /Raiders of the Lost Ark/, “Ducha” /Poltergeist/, filmy “E.T.”, “Indiana Jones i światynia zagłady” /Indiana Jones and the Temple of Doom/, „Kolor purpury” /The Colour Purple/, „Imperium słońca” /Empire of the Sun/ i „Lista Schindlera” /The Schindler’s List/.
W 1982 roku Kennedy została współzałożycielką firmy Amblin Entertainment, wraz ze Spielbergiem i Marshallem. Działając w tej strukturze w charakterze producentki lub producentki wykonawczej nadzorowała prace między innymi nad takimi obrazami jak: “Flintstonowi”, “Hook”, “Na zawsze” /Always/, “Gremlinsy”, “Gremlinsy 2: The New Batch”, “An American Tail”, “The Land Before Time”, “Young Sherlock Holmes”, “The Goonies”, “Innerspace”, “The Money Pit”, “*batteries not included”, “Dad”, “Joe Versus the Volcano”, “Noises Off”, “An American Tail: Fievel Goes West”, “Przylądek strachu” /Cape Fear/ oraz „We're Back”.
Kennedy wychowywała się w małych miasteczkach Północnej Kalifornii - Weaverville i Redding. Jest absolwentką Uniwersytetu Stanowego w San Diego . Będąc jeszcze studentką rozpoczęła pracę w lokalnej stacji telewizyjnej w San Diego. Pracowała tam między innymi w charakterze operatora kamery, montażystki, reżysera planu i producentki wiadomości. Miała swój udział w tworzeniu talk show “You're On”. Z czasem przeniosła się do Los Angeles, gdzie początkowo prowadziła współpracę z reżyserem Johnem Miliusem, a następnie trwającą do dziś kooperację ze Spielbergiem.

COLIN WILSON (Producent) dość często ma okazję współpracować z reżyserem Stevenem Spielbergiem, przy którym też zaczynał swoją karierę jako montażysta. Był producentem stowarzyszonym filmu “Jurassic Park,” współproducentem “Flintstonów”, producentem “Caspera”, “Amistad”, “Małych żołnierzy” /Small Soldiers/, “The Lost World”, “The Haunting”, “Lara Croft: Tomb Raider”, trzeciej części “Terminatora” - “Terminator 3: Bunt maszyn” /Terminator 3: Rise of the Machines/, a ostatnio również obrazu “Troja”.

PAULA WAGNER (Producent wykonawczy) i Tom Cruise w 1993 roku założyli wspólnie firmę C/W Productions, od ponad 12 lat współpracującą z Paramount Pictures. Pod szyldem C/W powstały między innymi takie produkcje jak: „Mission: Impossible” i jej kontynuacja “M:I 2”, “Vanilla Sky”, “Elizabethtown”, “Inni” /The Others/, “Ask the Dust”, z Colinem Farrellem i Salmą Hayek, „Ostatni samuraj” /The Last Samurai/ z Tomem Cruisem i wiele, wiele innych.

JANUSZ KAMIŃSKI (Zdjęcia). Dwukrotny laureat Nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej, Janusz Kamiński pierwszą statuetkę otrzymał za czarno-białą oprawę zdjęciową do filmu Stevena Spielberga “Lista Schindlera” /Schindler’s List/. Za pracę przy tym obrazie Kamiński uhonorowany został również innymi prestiżowymi wyróżnieniami przemysłu filmowego, w tym nagrodą BAFTA, nagrodami przyznawanymi przez Stowarzyszenia Krytyków Filmowych Los Angeles i Nowego Yorku. Druga statuetka trafiła w jego ręce za sprawą kolejnego projektu Spielberga – wojennego dramatu “Szeregowiec Ryan” /Saving Private Ryan/. Dodatkowo Kamiński nominowany był do Oscara® za zdjęcia do filmu Spielberga “Amistad.”
Kamiński współpracował także z reżyserem przy produkcji komedii “Złap mnie jeśli potrafisz” /Catch Me If You Can/, futurystycznym thrillerze “Raport mniejszości” /Minority Report/, obrazie „Terminal”, filmach “A.I. Sztuczna inteligencja” /A.I. Artificial Intelligence/ oraz “Zaginiony świat: Jurassic Park” /The Lost World: Jurassic Park/. Inne tytuły w jego filmografii to: przebojowa produkcja Camerona Crowe’a “Jerry Maguire”, “Skrawki życia” /How to Make an American Quilt/, “Kłopotliwy bagaż” /Trouble Bound/, “Niezwykła opowieść” /Tall Tale/ oraz “Przygody Hucka Finna” /The Adventures of Huckleberry Finn/.
Urodzony w Polsce Kamiński przeniósł się do Stanów Zjednoczonych w 1981 roku. Studiował sztukę operatorską na Columbia College w Chicago, gdzie otrzymał tytuł licencjata w 1987 roku. Po ukończeniu nauki przeprowadził się do Los Angeles, gdzie został przyjęty do prestiżowego Amerykańskiego Instytutu Filmowego (American Film Institute) i gdzie wkrótce rozpoczął pracę nad filmem “Fallen Angel”. Kamiński ma na swoim koncie również dwa projekty telewizyjne – produkcję Amblin “Class of ’61” oraz dobrze przyjęty przez krytykę film “Wildflower” w reżyserii Diane Keaton.
W 2000 roku Kamiński zadebiutował jako reżyser thrillera “Stracone dusze” /Lost Souls/ z Winoną Ryder, Benem Chaplinem i Johnem Hurtem. W swoim dorobku twórczym ma również wiele filmów reklamowych.

RICK CARTER (Scenografia) od ponad 25 lat zajmuje się projektowaniem scenografii na potrzeby filmu i telewizji. W swoim dorobku ma między innymi takie tytuły jak: wyreżyserowany przez Stevena Spielberga film “A. I. Sztuczna inteligencja” /A.I.: Artificial Intelligence/, za który nominowany był do nagród Amerykańskiego Instytutu Filmowego (AFI) i Gildii Amerykańskich Art Directorów; a także obraz Robert Zemeckisa “Cast Away: Poza światem” /Cast Away/.
Carter współpracował wcześniej ze Spielbergiem przy filmach “Jurassic Park”, “Zaginiony świat: Jurassic Park” /The Lost World: Jurassic Park/, “Amistad” (ponowna nominacja do nagrody Gildii Amerykańskich Art Directorów). Z Robertem Zemeckisem również miał okazję spotkać się na planie filmowym kilka razy. Efektem tej współpracy były filmy: “Co kryje prawda” /What Lies Beneath/, “Ze śmiercią jej do twarzy” /Death Becomes Her/, “Powrót do przyszłości” część II I III oraz “Forrest Gump,” za który nominowany był do Oscara®.

JOANNA JOHNSTON (Kostiumy) rozpoczęła swoją karierę w dziedzinie projektowania kostiumów filmowych w 1987 roku, kiedy pracowała przy horrorze w stylistyce fantasy - “Hellraiser”. Kolejne projekty sygnowane jej nazwiskiem powstały do filmów: „Kto wrobił królika Rogera” /Who Framed Roger Rabbit?/ w reżyserii Robert Zemeckisa, a wyprodukowanego przez Stevena Spielberga. Od tego czasu wielokrotnie miała okazję współpracować ze Spielbergiem (przy filmach “Indiana Jones i ostatnia krucjata”, “Szeregowiec Ryan”) oraz Zemeckisem (“Ekspres polarny” “Cast Away: Poza światem”, “Kontakt”, “Forrest Gump”, “Ze śmiercią jej do twarzy” oraz II i III część “Powrotu do przeszłości”).
Ma w swoim artystycznym dorobku również takie tytuły jak: “Za horyzontem” /Far and Away/ Rona Howarda; “Francuski pocałunek” /French Kiss/ Lawrence’a Kasdana, „Szósty zmysł” /The Sixth Sense/, „Niezniszczalny” /Unbreakable/, „Był sobie chłopiec” /About a Boy/ oraz “To właśnie miłość” /Love Actually/. Za pracę przy filmie „Był sobie chłopiec” nominowana była do nagrody Gildii Amerykańskich Projektantów. Wcześniej w swojej karierze pracowała także przy filmach: “Kolor purpury” /The Color Purple/, “Indiana Jones i świątynia zagłady” /Indiana Jones and the Temple of Doom, “Tess” oraz “Death on the Nile”.

DENNIS MUREN, A.S.C. (Nadzór nad efektami wizualnymi) jest starszym specjalistą nadzorującym prace zespołu efektów wizualnych w Industrial Light & Magic. Zdobywca ośmiu statuetek Oscara® za osiągnięcia na polu efektów wizualnych i osiągnięcia techniczne, Muren jest również pierwszym artystą z grona ‘speców od techniki wizualnej’, który w 199 roku uhonorowany został własną gwiazdą w słynnej hollywoodzkiej alei gwiazd - Walk of Fame.
Jego błyskotliwe prace przyczyniły się do nadania nowego charakteru efektom specjalnym, intensyfikując wrażenia wzrokowe i przekaz takich filmów jak: „Gwiezdne Wojny część II: Atak klonów” /Star Wars: Episode II - Attack of the Clones/; „A.I. Artificial Intelligence”, „Gwiezdne Wojny część I” /Star Wars: Episode I - The Phantom Menace/, „Zaginiony świat: Jurassic Park” /The Lost World: Jurassic Park/; „Twister”, „Casper”, „Hulk”, „Jurassic Park”, „Terminator 2: Judgment Day”, „Odchłań” /The Abyss/, „Willow”; „Imperium słońca” /Empire of the Sun/; „Indiana Jones and the Temple of Doom” oraz „Powrót Jedi” /Return of the Jedi/, „E.T.: The Extraterrestrial” oraz „Imperium kontratkauje” /The Empire Strikes Back/, „Bliskie spotkania trzeciego stopnia” /Close Encounters of the Third Kind/, „Mission Impossible” i wiele innych.

Urodzona w Miami Beach, na Florydzie, DEBRA ZANE (Specjalistka castingu) jest absolwentką Sarah Lawrence College w Bronxville, w stanie Nowy York. Po ukończeniu nauki w szkole wyższej Zane podjęła studia aktorskie w nowojorskim William Esper Studio, po czym przeniosła się do Los Angeles.
Karierę rozpoczynała jako asystentka Davida Rubina. Po siedmiu latach owocnej współpracy, między innymi przy takich filmach jak: “Dorwać małego” /Get Shorty/ oraz „Faceci w czerni” /Men in Black/, Zane w 1996 roku założyła własną firmę Debra Zane Casting.
Z jej usług castingowych korzystały między innymi takie wielkie nazwiska świata filmu jak: Sam Mendes, Gary Ross, Ridley Scott, Steven Soderbergh i Steven Speilberg. Lista tytułów, w tworzeniu których miała swój udział jest długa i imponująca. Figurują na niej między innymi takie filmy jak: “Misteczko Pleasantville” /Pleasantville/, “American Beauty”, “The Limey”, “Stuart malutki” Stuart Little/, “Galaxy Quest”, “Traffic”, “Ocean's Eleven”, “Droga do zatracenia” /Road to Perdition/, “Solaris”, “Niepokonany Seabiscuit” /Seabiscuit/, “Matchstick Men”, “Ocean's Twelve” oraz mający wejść niedługo na ekrany najnowszy film Ridley’a Scott'a “Kingdom of Heaven.”
Zane współpracowała ze Stevenem Spielbergiem przy produkcjach “Terminal” /The Terminal/ i “Złap mnie jeśli potrafisz” /Catch Me if You Can/.
Jest członkinią Amerykańskiego Stowarzyszenia Castingu (Casting Society of America) i dwukrotnie zdobywała przyznawane przez nie najwyższe wyróżnienie - Artios Award, za skompletowanie obsady do filmów “American Beauty” i “Traffic”. Te właśnie filmy przyniosły jej również nagrodę przyznawaną przez Gildię Amerykańskich Aktorów Filmowych (The Screen Actors Guild).

JOHN WILLIAMS (Muzyka) należy dziś do grona najbardziej szanowanych, utytułowanych i wszechstronnych kompozytorów wszechczasów. Jest laureatem niezliczonej liczby nagród i wyróżnień, w tym pięciu statuetek Oscara®, trzech Złotych Globów, nagród BAFTA, Emmy (4) i Grammy (18). Trzy z pięciu Nagród Akademii przypadły mu w udziale za sprawą kompozycji do filmów Stevena Spielberga - “Szczęki” /Jaws/, “E.T.” /E.T. The Extra-Terrestrial/ oraz „Lista Schindlera” /Schindler’s List/. Dwie dalsze statuetki trafiły w jego ręce za sprawą niezapomnianej muzyki do “Gwiezdnych wojen” /Star Wars/ i kinowej wersji „Skrzypka na dachu” /Fiddler on the Roof/.
Aż trudno uwierzyć, że w swojej karierze Williams nominowany był do Nagrody Akademii 43 razy, ostatnio za muzykę do filmu “Harry Potter i więzień Azbakanu” /Harry Potter and the Prisoner of Azkaban/. W 2003 roku nominację przyniosły mu kompozycje do filmu Spielberga “Złap mnie jeśli portafisz” /Catch Me if You Can/, a w 2002 do “A.I. Sztuczna inteligencja” /A.I. Artificial Intelligence/ oraz przeboju “Harry Potter i kamień filozoficzny” /Harry Potter and the Sorcerer’s Stone/. Williams jest mistrzem każdego gatunku. Jego wpadające w ucho kompozycje znalazły się między innymi w filmach: “Bliskie spotkania trzeciego stopnia” /Close Encounters of the Third Kind/, “Superman”, wszystkich częściach trylogii ”Indian Jones” , obrazach “Patriota” /The Patriot/, “Szeregowiec Ryan” /Saving Private Ryan/, “Amistad”, “Nixon”, “Sabrina”, “JFK”, “Kevin sam w domu” /Home Alone/, „Urodzony 4 lipca” /Born on the Fourth of July/, „Imperium słońca” /Empire of the Sun/, „Raport mniejszości”, „Terminal”, “Rzeka tajemnic” /The River/, “Płonący wieżowiec” /The Towering Inferno/ oraz “Tragedia Posejdona” /The Poseidon Adventure/, a także nowych odcinkach trylogii „Gwiezdnych wojen”, żeby wymienić zaledwie część z nich.
Williams gościnnie koncertuje z wieloma renomowanymi orkiestrami na całym świecie.